Więcej zszywek z tablicy

Film

Link do kanału youtube znaj...
Byłem wczoraj w kinie na ty...
krn78

krn78

Dodane 17.07 o 11:52
Obserwuj
Byłem wczoraj w kinie na tym filmie. Trudno jest go opisać. Z jednej strony jest to historia faceta, który przez pół życia nie mógł się zdobyć na to, żeby wyznać miłość kobiecie, która towarzyszyła mu przez cały czas, znosząc jego upadki jako nie znanego nikomu, miernego muzyka, wspierając go i podnosząc na duchu. Moja ocena filmu: wątek romantyczny jest naciągany i średni. Co ciekawe, mimo że czarnym charakterem miałaby tu być druga producentka (ta od forsy), to jednak ja postawiłbym na ukochaną głównego bohatera. Kiedy znudziło jej się czekanie na jego jasną deklarację, odeszła do innego, ale kiedy tylko nasz bohater wyraził jej miłość (na głównej scenie, przed tysiącami fanów), z miejsca go rzuca, który, zresztą, oznajmia krótko: 'wiedziałem, że jestem tym drugim'. To był zdecydowanie najgorszy element filmu, sztuczny i nienaturalny. Dziewczyna jest w moich oczach postacią negatywną, hipokrytką. Dobrym elementem filmu była sama gra głównego aktora. Była naturalna i przekonująca. Podobał mi się też typ humoru prezentowany w filmie. Nie był nachalny, nie krzyczał. Po prostu się zdarzał. No i muzyka... Czy poszedłbym do kina ponownie, znając fabułę? Zdecydowanie tak. To nie był zły film, choć miał zdecydownaie niewykorzystany potencjał. Można było wycisnąć z niego więcej. Jeśli zechcecie na niego pójść - nie nastawiajcie się na nie wiadomo jak ciekawą romantyczną intrygę. To prosta historyjka: ona za nim biega, on ją akceptuje, bo nie potrafi przyznać się, że też coś do niej czuje, a kiedy ona poznaje innego, ten w końcu się decyduje. Nawet o nią specjalnie nie walczy, po prostu oznajmia to przed całym światem. Happy end. Warto obejrzeć film dlatego, że jest ciekawy, po prostu, i pełen dobrej muzyki. Plakat ściągnięty z filmwebu.

Byłem wczoraj w kinie na tym filmie.

Trudno jest go opisać. Z jednej strony jest to historia faceta, który przez pół życia nie mógł się zdobyć na to, żeby wyznać miłość kobiecie, która towarzyszyła mu przez cały czas, znosząc jego upadki jako nie znanego nikomu, miernego muzyka, wspierając go i podnosząc na duchu. Moja ocena filmu: wątek romantyczny jest naciągany i średni. Co ciekawe, mimo że czarnym charakterem miałaby tu być druga producentka (ta od forsy), to jednak ja postawiłbym na ukochaną głównego bohatera. Kiedy znudziło jej się czekanie na jego jasną deklarację, odeszła do innego, ale kiedy tylko nasz bohater wyraził jej miłość (na głównej scenie, przed tysiącami fanów), z miejsca go rzuca, który, zresztą, oznajmia krótko: 'wiedziałem, że jestem tym drugim'. To był zdecydowanie najgorszy element filmu, sztuczny i nienaturalny. Dziewczyna jest w moich oczach postacią negatywną, hipokrytką. Dobrym elementem filmu była sama gra głównego aktora. Była naturalna i przekonująca. Podobał mi się też typ humoru prezentowany w filmie. Nie był nachalny, nie krzyczał. Po prostu się zdarzał. No i muzyka... Czy poszedłbym do kina ponownie, znając fabułę? Zdecydowanie tak. To nie był zły film, choć miał zdecydownaie niewykorzystany potencjał. Można było wycisnąć z niego więcej. Jeśli zechcecie na niego pójść - nie nastawiajcie się na nie wiadomo jak ciekawą romantyczną intrygę. To prosta historyjka: ona za nim biega, on ją akceptuje, bo nie potrafi przyznać się, że też coś do niej czuje, a kiedy ona poznaje innego, ten w końcu się decyduje. Nawet o nią specjalnie nie walczy, po prostu oznajmia to przed całym światem. Happy end. Warto obejrzeć film dlatego, że jest ciekawy, po prostu, i pełen dobrej muzyki. Plakat ściągnięty z filmwebu.

Zszywka przypięta także na tablicach:
Gdy mam za dużo wolnego...
Zgłoś naruszenie

Hellas26

Mój kierunek to teatr a filmy uwielbiam oglądać na kanapie.W kinie byłam chyba 12 lat temu.

 |  18.07 o 11:50   Pokaż odpowiedzi

, aby dodać komentarz.

Użytkownicy także przypinają: