Więcej zszywek z tablicy

...

Chciałabym prosić Was, kobi...
puursuitofhappyness

puursuitofhappyness

Dodane 12.02 o 16:44
Obserwuj
Chciałabym prosić Was, kobiety o obiektywną opinię. Sama mam mętlik w głowie, po prostu nie wiem co robić. Rozstałam się z chłopakiem, powód jest nieistotny, chodzi o to, że on chciałby do mnie wrócić. A ja? jestem rozdarta.. mój chłopak ma 10letnią siostrę. Nie chodzi, jeździ na wózku, mówi pojedyncze słowa, ale w pełni rozumie co się do niej mówi. Dla mnie nie był to problem, mała od początku mnie polubiła, ale z czasem traciłam do niej jakąkolwiek sympatię. Proszę mnie nie osądzać, ja wiem, że ani to dziecko, ani mój były, ani jego rodzina nie są winni temu, że dziewczynka jest niepełnosprawna. Ale są winni tego, jak ją wychowują. Wiem, że w pewnym stopniu chcieliby wynagrodzić jej to, że jest 'inna' ale moim zdaniem zaszło to za daleko. Przykład? Imieniny Jego mamy, dziewczynka siedzi na krześle przy stole i drze się w nieboglosy. powód? chce żeby mama stała za jej krzeslem. Co robi mama? Stoi pół imprezy za dzieckiem, żeby tylko było cicho. Kiedy była młodsza podobno każdego sadzała na wybranym przez siebie miejscu przy stole. Mało? Musieli nałożyć sobie na talerz to, co ona im wybrała. Jeszcze jeden przykład, obiecanego miała dużego grześka, w sklepie nie było dużych więc brat kupił jej dwa małe. Jej reakcja? ryk. Co robi jej brat? jedzie do innego sklepu po dużego grześka. Same powiedzcie, czy to jest normalne? Ja przez te sytuacje straciłam do niej zupełnie sympatię, ja po prostu jej nie lubię. Jak tylko o niej myślę, czuję niechęć. Mój były chłopak codziennie musi pomagać przy jej kąpaniu. Chodzi po prostu o włożenie, wyjęcie z wanny i zaniesienie na dół do łóżka. Ja to rozumiem, ale z dziwnych przyczyn odczuwam żal, ze przez to nigdy nie mogliśmy spotkać się wcześniej niż o 20... Jeśli chodzi o niego, nadal Go kocham, ale problemem jest dla mnie ona. Możecie powiedzieć, że jestem niedojrzała, ale same powiedzcie, czy ich zachowanie wobec niej nie jest absurdalne. Chciałabym do niego wrócić, ale nie wiem, czy nie lepiej sobie odpuścić ze względu na rodzinę. Co myślicie? Co zrobiłybyście na moim miejscu? Czekam na Wasze opinie. Dodam jeszcze, że chłopak nie wie jak się aktualnie sprawy mają z tą moją niechęcią do małej

Chciałabym prosić Was, kobiety o obiektywną opinię.

Sama mam mętlik w głowie, po prostu nie wiem co robić. Rozstałam się z chłopakiem, powód jest nieistotny, chodzi o to, że on chciałby do mnie wrócić. A ja? jestem rozdarta.. mój chłopak ma 10letnią siostrę. Nie chodzi, jeździ na wózku, mówi pojedyncze słowa, ale w pełni rozumie co się do niej mówi. Dla mnie nie był to problem, mała od początku mnie polubiła, ale z czasem traciłam do niej jakąkolwiek sympatię. Proszę mnie nie osądzać, ja wiem, że ani to dziecko, ani mój były, ani jego rodzina nie są winni temu, że dziewczynka jest niepełnosprawna. Ale są winni tego, jak ją wychowują. Wiem, że w pewnym stopniu chcieliby wynagrodzić jej to, że jest 'inna' ale moim zdaniem zaszło to za daleko. Przykład? Imieniny Jego mamy, dziewczynka siedzi na krześle przy stole i drze się w nieboglosy. powód? chce żeby mama stała za jej krzeslem. Co robi mama? Stoi pół imprezy za dzieckiem, żeby tylko było cicho. Kiedy była młodsza podobno każdego sadzała na wybranym przez siebie miejscu przy stole. Mało? Musieli nałożyć sobie na talerz to, co ona im wybrała. Jeszcze jeden przykład, obiecanego miała dużego grześka, w sklepie nie było dużych więc brat kupił jej dwa małe. Jej reakcja? ryk. Co robi jej brat? jedzie do innego sklepu po dużego grześka. Same powiedzcie, czy to jest normalne? Ja przez te sytuacje straciłam do niej zupełnie sympatię, ja po prostu jej nie lubię. Jak tylko o niej myślę, czuję niechęć. Mój były chłopak codziennie musi pomagać przy jej kąpaniu. Chodzi po prostu o włożenie, wyjęcie z wanny i zaniesienie na dół do łóżka. Ja to rozumiem, ale z dziwnych przyczyn odczuwam żal, ze przez to nigdy nie mogliśmy spotkać się wcześniej niż o 20... Jeśli chodzi o niego, nadal Go kocham, ale problemem jest dla mnie ona. Możecie powiedzieć, że jestem niedojrzała, ale same powiedzcie, czy ich zachowanie wobec niej nie jest absurdalne. Chciałabym do niego wrócić, ale nie wiem, czy nie lepiej sobie odpuścić ze względu na rodzinę. Co myślicie? Co zrobiłybyście na moim miejscu? Czekam na Wasze opinie. Dodam jeszcze, że chłopak nie wie jak się aktualnie sprawy mają z tą moją niechęcią do małej

Zgłoś naruszenie

, aby dodać komentarz.

agness89

Ciężka sytuacja, nie ma co ukrywać. Może poczytaj trochę o www.tantra.pl/fritz-perls-poczatki-terapii-gestalt/. Mi bardzo pomogło. Jest naprawdę o wiele lepiej...

 |  10.07 o 15:29  

Hellas26

Szczera rozmowa z chłopakiem dobrze Ci zrobi i będzie lekko na sercu. To, że jesteś młoda nie oznacza zaraz o braku rozumu a przeciwnie jako osoba z boku inaczej to widzisz i oceniasz bo czasami ludzie u siebie w domu tego nie są w stanie zobaczyć. Czasami warto otworzyć komuś oczy nawet jak nie będzie rezultatu. Ludzi niepełnosprawnych też można wychować nawet w skrajnych przypadkach ale to wymaga pracy i poświęcenia. Są wyjątki ale to już odosobnione przypadki. Rozmowa zawsze i wszędzie pomaga nawet jak będzie niezadowolenie. Stój twardo na gruncie i najpierw myśl a potem serce bo to jest twoje życie, które będzie wyzwaniem i ciężką pracą.

3  |  12.02 o 20:10  

ptysie

Ciężko doradzać w takich sprawach. Nie powinno się też nikogo osądzać. Każdy ma inne podejście i tyle, ale moim zdaniem to skoro się wachasz to nie jest to miłość hmmmm jak to nazwać. .taka bez granic. Nie zrozum mnie źle. Wierzę że go kochasz ale wydaje mi się że nie aż tak bardzo aby się dla niego a właściwie dla jego siostry poświęcać. Bo niestety z tego co piszesz to tak to wygląda. I myślę że gdzieś z tyłu głowy masz tę myśl ( która pewnie jest wypierana) że jeśli dojdzie kiedyś do sytuacji że zabraknie jego rodziców i on będzie się musiał nią zajmować to nie dasz rady tego znieść. Jeśli faktycznie masz wątpliwości to czy warto??? Wiadomo że wiążemy się z facetem nie jego mamą, tatą czy rodzeństwem i nie musimy ich lubić ale tu sytuacja jest inna bo oczywistym jest że siostra będzie kiedyś wymagać opieki, skoro teraz opiekują się rodzice to pewnie później brat......jesteś na to gotowa?

 |  12.02 o 17:30   Pokaż odpowiedzi

Lisek123

Źle napisałam że chorobą to kara, chodziło mi o to że jest mu trudniej niż zdrowym

 |  12.02 o 17:14  

Lisek123

Mam dwóch synów, jeden dorosły i zdrowy, drugi 10lat młodszy, niepełnosprawny. Wiem że nie będę żyła wiecznie i muszę nauczyć syna żyć gdy mnie nie będzie. Staram się jak mogę by nie był w przyszłości dla swoich opiekunów większym ciężarem niż to wynika z jego niepełnosprawności. Starszego syna nie obciążam, ma żyć swoim życiem. Owszem proszę o pomoc, ale tylko wówczas gdy sama nie daję rady. Młodszy też musi się dostosować, nie może być tak że przez chorobę cały dom funkcjonuje pod jego dyktando. Jest chory, i to już jest kara a rozpieszczając go krzywdziła bym go kolejny raz. Kocham go i walczę o jego zdrowie i przyszłość. Myślę że powinnaś porozmawiać szczerze z chłopakiem, nie możesz jeszcze ty podporządkować swojego życia jego siostrze. Ona potrzebuje opieki i miłości a nie spełniania jej zachcianek. Nie da się wynagrodzić choroby, ona musi się nauczyć żyć na równych prawach. Potrzebuje specjalnej troski nie bezwzględnego podporządkowania. Mój syn ma autyzm, wiem jakie to trudne

8  |  12.02 o 17:11   Pokaż odpowiedzi

, aby dodać komentarz.

Użytkownicy także przypinają: