eleonor

eleonor

Dodane 1.10 o 9:29
Obserwuj
NA SZLAKU
W noc kilku panów jechało bryką.
Droga daleka, pomocy znikąd.
Nastroje podłe, pogoda marna,
poparcie spada, noc całkiem czarna.
Wtem wycie wilków rozdarło ciszę.
Uszu nie trzeba by je usłyszeć.
Wataha wilków - mała lecz dzika,
z wyciem straszliwym pędzi gdzie bryka.
Ton jeden w wycia wilków wyziera,
"chcesz jechać dalej - wyrzuć premiera".
Premier zbladł cały (co oczywiste)
i jął szeleścić w strachu jak listek,
gdy 'pies" usłużny (co w bryce siedział)
w jego obronie się wypowiedział
i głosem który grozą przenikał,
zakrzyknął gromko - wyrzuć Dworczyka.
Prezes na przyszłość popatrzył śmielej,
Dworczyk dość tłusty - wilków niewiele.
I już po chwili comber Dworczyka
jął w zębach ziobrzej watahy znikać.
To dla watahy mały przystanek,
lecz, w międzyczasie nadejdzie ranek,
a bryka (z mniejszą nieco załogą)
dalej swą krętą pomyka drogą.
Z trudem się toczy przez piach i błocka,
a wkrótce przyjdzie kolejna nocka ....

(R.Grosset)

NA SZLAKU

W noc kilku panów jechało bryką.
Droga daleka, pomocy znikąd.
Nastroje podłe, pogoda marna,
poparcie spada, noc całkiem czarna.
Wtem wycie wilków rozdarło ciszę.
Uszu nie trzeba by je usłyszeć.
Wataha wilków - mała lecz dzika,
z wyciem straszliwym pędzi gdzie bryka.
Ton jeden w wycia wilków wyziera,
"chcesz jechać dalej - wyrzuć premiera".
Premier zbladł cały (co oczywiste)
i jął szeleścić w strachu jak listek,
gdy 'pies" usłużny (co w bryce siedział)
w jego obronie się wypowiedział
i głosem który grozą przenikał,
zakrzyknął gromko - wyrzuć Dworczyka.
Prezes na przyszłość popatrzył śmielej,
Dworczyk dość tłusty - wilków niewiele.
I już po chwili comber Dworczyka
jął w zębach ziobrzej watahy znikać.
To dla watahy mały przystanek,
lecz, w międzyczasie nadejdzie ranek,
a bryka (z mniejszą nieco załogą)
dalej swą krętą pomyka drogą.
Z trudem się toczy przez piach i błocka,
a wkrótce przyjdzie kolejna nocka ....

(R.Grosset)

Zgłoś naruszenie

, aby dodać komentarz.

Użytkownicy także przypinają: