eleonor

eleonor

Dodane 28.10 o 11:23
Obserwuj
O jednym takim co ukradł nam Wolność i chciał ukraść Księżyc. 
Wsiadaj w Ubera, albo w rakietę i opuść szybko naszą planetę,
poleć daleko, gdzieś za Obłok Magellana,
niech już odetchnie Ojczyzna kochana,
Skryj się po ciemnej stronie Jowisza, bież z sobą Antka jako towarzysza, 
Tam gdzie planety szybują jak statki, weź też i Krychę, by jadła sałatki,
Zbadaj Saturna zimny grunt grząski, by drugi Duda zakładał tam związki.
A może Czarnek i jego plemię opuści z Tobą tę piękną Ziemię?
By tam w gwiezdnego pyłu zaciszu gadać o Papieżu i jego Dziwiszu. 
Nad Mateusza przejęty losem, weź go na Marsa, by coś zrobił z nosem,
Ja ci podpowiem za darmo, z litości: niechaj posłuży tam do łączności.
Bo gdy urośnie za stratosferę, jak maszt radiowy, będzie wam sterem.
I Kaję zabierz, oraz jej przodków; na Mlecznej Drodze pełno zarodków
I jeszcze Zero, choć to dość okrutne, zabierz go tam, gdzie Zero absolutne! 
Zabierz też Dudę, z żoną niemową, niech robi za gwiazdę, lub Supernową.
Ryśka też zabierz, niech szuka jeleni, kilometrówki robiąc w przestrzeni,
Gdy ktoś go w końcu od kasy odetnie, miną na pewno całe lata świetlne.
Weź z ONRu wszystkie kanalie, niech tam w kosmosie toczą batalie
i zaczynają nowe Gwiezdne Wojny, a pozostawią tu świat spokojny.
Lecz Księżyc zostaw, nic ci do niego!
Nie twoja własność, stary lebiego.
Własność poetów i romantyków, od niego wara, głupi tetryku.
To w jego blasku grzeją się pary, do niego mruczy z okna kot stary,
do niego wyje wilk na polanie, chcemy mieć Księżyc zawsze na stanie.

O jednym takim co ukradł nam Wolność i chciał ukraść

Księżyc.
Wsiadaj w Ubera, albo w rakietę i opuść szybko naszą planetę,
poleć daleko, gdzieś za Obłok Magellana,
niech już odetchnie Ojczyzna kochana,
Skryj się po ciemnej stronie Jowisza, bież z sobą Antka jako towarzysza,
Tam gdzie planety szybują jak statki, weź też i Krychę, by jadła sałatki,
Zbadaj Saturna zimny grunt grząski, by drugi Duda zakładał tam związki.
A może Czarnek i jego plemię opuści z Tobą tę piękną Ziemię?
By tam w gwiezdnego pyłu zaciszu gadać o Papieżu i jego Dziwiszu.
Nad Mateusza przejęty losem, weź go na Marsa, by coś zrobił z nosem,
Ja ci podpowiem za darmo, z litości: niechaj posłuży tam do łączności.
Bo gdy urośnie za stratosferę, jak maszt radiowy, będzie wam sterem.
I Kaję zabierz, oraz jej przodków; na Mlecznej Drodze pełno zarodków
I jeszcze Zero, choć to dość okrutne, zabierz go tam, gdzie Zero absolutne!
Zabierz też Dudę, z żoną niemową, niech robi za gwiazdę, lub Supernową.
Ryśka też zabierz, niech szuka jeleni, kilometrówki robiąc w przestrzeni,
Gdy ktoś go w końcu od kasy odetnie, miną na pewno całe lata świetlne.
Weź z ONRu wszystkie kanalie, niech tam w kosmosie toczą batalie
i zaczynają nowe Gwiezdne Wojny, a pozostawią tu świat spokojny.
Lecz Księżyc zostaw, nic ci do niego!
Nie twoja własność, stary lebiego.
Własność poetów i romantyków, od niego wara, głupi tetryku.
To w jego blasku grzeją się pary, do niego mruczy z okna kot stary,
do niego wyje wilk na polanie, chcemy mieć Księżyc zawsze na stanie.

Zgłoś naruszenie

, aby dodać komentarz.