eleonor

eleonor

Dodane 8.12 o 8:47
Obserwuj
Odwiedził pewien Anżej Szejka Kataru,
W towarzystwie żony i notabli paru.
Pozwiedzał pustynię, zrobił selfie z wielbłądem,
Pochwalił się długopisem i Pinokia rządem.
Zachwycił się piaskiem i palmą w Oazie,
Rozmawiał o ropie, rolnictwie i gazie.
Sułtan słuchał uważnie i pokazał mu Księstwo, na koniec zapytał o wielożeństwo.
I zdziwion był bardzo, że w kraju Piasta, mężczyźnie przypada tylko jedna niewiasta.
I każda z nich żyje cnotliwie jak mniszka, I siedzi w kąciku cichutko jak myszka.
Tu Anżej by przerwać tę sułtańską gadkę, dumnie się wyprężył i wskazał Agatkę:
-Wzór to cnót wszelakich, Niemowa, jej ksywa, a z tego jest znana, że się nie odzywa.
Tu Sułtan założył monokla na oko, w zęby jej zajrzał i w oczy głęboko,
Uszczypnął poklepał, obejrzał pięty i z tych oględzin był bardzo kontenty.
Papirus wyciągnął, z inkaustem kałamarz:
- Nie będę się targował, jak jakiś tam kramarz,
Uroda przeciętna i marnie wygląda, dam za nią barana i starego wielbłąda,
Nie znoszę sprzeciwu i powiem od razu, nie liczcie na tanie dostawy gazu,
Będzie u mnie niewiasta wisienką na kremie,
Na razie umieszczę ją w moim haremie.
Jutro z tej okazji, wydam wielki Bal, potem będzie tylko haram i halal***
Z łóżka nie wyjdziemy choćby przez trzy doby,
Aż mnie zaspokoi na wszelkie sposoby. 
A kiedy znudzi mi się, jak poprzednie żony, 
odeślę ją do Dubaju, albo do Lisbony.
 PRZYSTAŃ więc, Anżeju na ten dil dekady,
To nie towar dobry, wcale nie spod lady.
Nie patrz się tak na mnie, jak koń na marchewkę,
Jeszcze ci dołożę dukatów sakiewkę.
Abyś ty wyrzutów nie miał ani krzynki,
Jeszcze długopisów dodam ze trzy skrzynki.
Anżej wziął dukaty, stuknął obcasami,
Do Kraju powrócił wraz z długopisami.
Potem zaś się zaszył, chyba gdzieś pod Ełkiem,
By założyć harem z leśnym ruchadełkiem.
Morał z tego taki moi mili gapie,
Lepsza ta niewiasta co dziobem nie kłapie,
Lepszy wróbel w garści niźli orzeł w klapie.

Odwiedził pewien Anżej Szejka Kataru,

W towarzystwie żony i notabli paru.
Pozwiedzał pustynię, zrobił selfie z wielbłądem,
Pochwalił się długopisem i Pinokia rządem.
Zachwycił się piaskiem i palmą w Oazie,
Rozmawiał o ropie, rolnictwie i gazie.
Sułtan słuchał uważnie i pokazał mu Księstwo, na koniec zapytał o wielożeństwo.
I zdziwion był bardzo, że w kraju Piasta, mężczyźnie przypada tylko jedna niewiasta.
I każda z nich żyje cnotliwie jak mniszka, I siedzi w kąciku cichutko jak myszka.
Tu Anżej by przerwać tę sułtańską gadkę, dumnie się wyprężył i wskazał Agatkę:
-Wzór to cnót wszelakich, Niemowa, jej ksywa, a z tego jest znana, że się nie odzywa.
Tu Sułtan założył monokla na oko, w zęby jej zajrzał i w oczy głęboko,
Uszczypnął poklepał, obejrzał pięty i z tych oględzin był bardzo kontenty.
Papirus wyciągnął, z inkaustem kałamarz:
- Nie będę się targował, jak jakiś tam kramarz,
Uroda przeciętna i marnie wygląda, dam za nią barana i starego wielbłąda,
Nie znoszę sprzeciwu i powiem od razu, nie liczcie na tanie dostawy gazu,
Będzie u mnie niewiasta wisienką na kremie,
Na razie umieszczę ją w moim haremie.
Jutro z tej okazji, wydam wielki Bal, potem będzie tylko haram i halal***
Z łóżka nie wyjdziemy choćby przez trzy doby,
Aż mnie zaspokoi na wszelkie sposoby.
A kiedy znudzi mi się, jak poprzednie żony,
odeślę ją do Dubaju, albo do Lisbony.
PRZYSTAŃ więc, Anżeju na ten dil dekady,
To nie towar dobry, wcale nie spod lady.
Nie patrz się tak na mnie, jak koń na marchewkę,
Jeszcze ci dołożę dukatów sakiewkę.
Abyś ty wyrzutów nie miał ani krzynki,
Jeszcze długopisów dodam ze trzy skrzynki.
Anżej wziął dukaty, stuknął obcasami,
Do Kraju powrócił wraz z długopisami.
Potem zaś się zaszył, chyba gdzieś pod Ełkiem,
By założyć harem z leśnym ruchadełkiem.
Morał z tego taki moi mili gapie,
Lepsza ta niewiasta co dziobem nie kłapie,
Lepszy wróbel w garści niźli orzeł w klapie.

Zgłoś naruszenie

, aby dodać komentarz.