Więcej zszywek z tablicy

Ciekawe fragmenty...

Rozejrzał się po swoim star...
Usiadła w fotelu, zakładają...
– Witaj – odezwał się głębo...
Wychyliłam się i spuściłam ...
Tam gdzie kończyły się drze...
Kiedy zegar wybił drugą w n...
Leżeli oboje na trawie, sty...
Przestałam jeść, czując jak...
– Kochasz ją?
– Co? – Znier...
Skinęłam głową, bo nagle za...
Jego palce wczepiły się w k...
Zniecierpliwiona wstała i z...

Więcej zszywek ze źródła

motylewnosie.pl

Jak bardzo potrafisz nienaw... Lekkie, zabawne, o fabule p... Krystian jest młody, bogaty... Dzień przed ślubem Marta do... Lekkie, zabawne, o fabule p... O złym czarnoksiężniku, upa... Kryminał erotyczny. Teraz w...
Usiadła w fotelu, zakładają...
– Witaj – odezwał się głębo...
motyleWnosie

motyleWnosie

Dodane 9.07 o 16:14 z

motylewnosie.pl

Obserwuj

Wychyliłam się i spuściłam mruczącego kota, na

głowy niczego nie spodziewającej się pary. Puszkowi oczywiście nic się nie stało, ale liczyłam na efekt zaskoczenia. W zasadzie chciałam ich jedynie przepłoszyć, lecz kocur był lepszy. Wczepił się pazurami w wytworną fryzurę brunetki i za nic nie dawał się stamtąd zrzucić. Syczał i parskał, baba krzyczała co sił w płucach, a osłupiały Javier stał obok, niezdarnie usiłując temu zaradzić. Nic dziwnego, widok miotającej się oblubienicy, z czymś puszystym i żywym na głowie, był niezapomniany. Dookoła zaczęli pojawiać się inni goście, Puszek dalej odwalał przedstawienie, miaucząc coraz groźniej, a na dodatek za nic nie dając się usunąć. Chyba że razem z włosami, w które się wczepił. Zachichotałam, z rozczuleniem myśląc, że jak nie lubię kotów, to tego chyba adoptuję i będę wielbić po kres jego kociego życia. Spisał się na medal! Potem szybko musiałam się schować, bo Javier, tknięty chyba jakimś przeczuciem, spojrzał w górę. Na szczęście byłam szybsza. Z niewinną miną zbiegłam po schodach i znalazłam się w samym centrum wydarzeń.

– Puszek, kici, kici – zawołałam przymilnym tonem. Kot umilkł, a potem zeskoczył prosto w moje ramiona z pełnym pretensji miauknięciem. Cholera, chyba naprawdę mnie polubił! Za to brunetka wdzięcznie zemdlała, co chyba miało pokazać, jak bardzo była wstrząśnięta tym zamachem. Jakiś siwawy facet trzymał ją w ramionach, a dwie podstarzałe i wyfiokowane strachy na wróble, usiłowały ją ocucić.

– Co to u diabła ma znaczyć?! – wysyczał wściekłym głosem Javier, brutalnie chwytając mój łokieć. – Coś ty znowu wykombinowałaś?

– Broń zoologiczna – wymsknęło mi się. – Nowa odmiana. Koty tresowane w przepłaszaniu rywalek.

Zatkało go. Kilka osób, które słyszało moje słowa, zaczęło dziwnie się uśmiechać.

– Jaka znowu broń? Jaka rywalka? Twoja?

– Nie, Izy – odparłam z godnością. – Sam mówiłeś, że o rodzinne interesy należy dbać.

– Rzucając kotem przez balkon?!

– To była akcja dywersyjna uzgodniona z Puszkiem. W nagrodę dostanie waleriankę…

– Nie! Ja kurwa naprawdę nie wytrzymam! – wrzasnął, gwałtownie mną potrząsając. – Gdzie jest moja broń? Ukatrupię cię wredna babo! Bez względu na pokrewieństwo z moją przyszłą żoną!

– Zachowuj się El Diablo – skarciłam go łagodnie. – Ludzie patrzą.

Zrobił się tak purpurowy, że nawet przez moment przestraszyłam się, iż dostanie ataku apopleksji. Potem uznałam, że mimo wszystko jest na to za młody. Nabrał powietrza, aż mu się policzki wydęły i z wściekłością ...

Zgłoś naruszenie

, aby dodać komentarz.

Polubili Lubię
Zszywka przypięta na tablicach:

Użytkownicy także przypinają:

ZMIEŃ TŁO ZMIEŃ STYL
DO GÓRY