Mam 21 lat.Lubie jeść,ogladać filmy i anime.Uważam swoje życie za męke ale nie narzekam tylko się nim ciesze,
nie umiem opisywać swojego życia. Czuje w sobie ciągłą pustkę tak jak bym zranił swoją duszę, czasem mam wrażenie
że czuje jak by moja dusza klęczała i ryczała z bólu, dziwne uczucie ciągła obojętność, bez uczuć do ludzi bez potrzeby bycia i życia.
Nienawidze cierpienia ludzi i zastanawiam się dlaczego każdy nie może ze soba się przyjaźnić, ja pragne dużo mieć przyjaciół 
chociaż nie mam ich wcale.Więc dlaczego tak ciężko nam ludziom zapanować nad własnym życiem.Wierzę w Boga,pomimo robie dużo grzechów,
za którę czuje się bardziej odpowiedzialny niż ludzie, tego też nie rozumiem.Nie jestem lepszy od innych, nie jestem też gorszy,
czuje się na równym z innymi ludzmi więc czemu, czuje ja kby była moja dusza błagała o pomoc, jeśli jestem pozytywnie nastawiony na życie.
Nie umiem odszukać samego siebie i powiedzieć czego pragne i czego chce w życiu bo sam nie wiem.. głupie uczucie nie wiedzieć czy 
chce się żyć czy umrzeć, czy być szczęsliwym,czy smutnym.Nie mam depresji, jestem nastawiony pozytywnie ciągle na świat więc czemu tak się dzieje?
Ja chciałbym by życie bylo w harmonii gdzie ludzie żyją w przyjaźni. Tak bardzo mocno mnie to boli i moją dusze że ludzie są dla siebie niemili i żyje w nas nienawiść.To wszystko jest głupie budząc się z rana,
zbierasz się do pracy wracasz kładziesz się i nadal nie wiesz co ze sobą zrobić i tak 24na7. Ciężko jest odnaleźć sens życia jeśli w samym sobie
nie ma tego sensu życia.Jeśli ktoś mnie rozumie to proszę uratuj mnie z tego stanu bo ja już nie umiem tak żyć.Modlę się prawie codziennie.
Czy zawiniłem Bogu za moje grzechy czy to moja kara? nie wiem.. wyruszam  dalej odnajdować dla siebie miejsce w tym okrutnym świecie.Jeśli nie odnajde tego miejsca i zniknie we mnie iskra miłości to przepraszam
że nie dałem rady..
SmokeFizz

SmokeFizz

Dodane 6.01 o 18:05
Obserwuj

Mam 21 lat.Lubie jeść,ogladać filmy i anime.Uważam swoje życie za męke ale nie narzekam tylko się nim ciesze, nie umiem opisywać swojego życia. Czuje w sobie ciągłą pustkę tak jak bym zranił swoją duszę, czasem mam wrażenie że czuje jak by moja dusza klęczała i ryczała z bólu, dziwne uczucie ciągła obojętność, bez uczuć do ludzi bez potrzeby bycia i życia. Nienawidze cierpienia ludzi i zastanawiam się dlaczego każdy nie może ze soba się przyjaźnić, ja pragne dużo mieć przyjaciół chociaż nie mam ich wcale.Więc dlaczego tak ciężko nam ludziom zapanować nad własnym życiem.Wierzę w Boga,pomimo robie dużo grzechów, za którę czuje się bardziej odpowiedzialny niż ludzie, tego też nie rozumiem.Nie jestem lepszy od innych, nie jestem też gorszy, czuje się na równym z innymi ludzmi więc czemu, czuje ja kby była moja dusza błagała o pomoc, jeśli jestem pozytywnie nastawiony na życie. Nie umiem odszukać samego siebie i powiedzieć czego pragne i czego chce w życiu bo sam nie wiem.. głupie uczucie nie wiedzieć czy chce się żyć czy umrzeć, czy być szczęsliwym,czy smutnym.Nie mam depresji, jestem nastawiony pozytywnie ciągle na świat więc czemu tak się dzieje? Ja chciałbym by życie bylo w harmonii gdzie ludzie żyją w przyjaźni. Tak bardzo mocno mnie to boli i moją dusze że ludzie są dla siebie niemili i żyje w nas nienawiść.To wszystko jest głupie budząc się z rana, zbierasz się do pracy wracasz kładziesz się i nadal nie wiesz co ze sobą zrobić i tak 24na7. Ciężko jest odnaleźć sens życia jeśli w samym sobie nie ma tego sensu życia.Jeśli ktoś mnie rozumie to proszę uratuj mnie z tego stanu bo ja już nie umiem tak żyć.Modlę się prawie codziennie. Czy zawiniłem Bogu za moje grzechy czy to moja kara? nie wiem.. wyruszam dalej odnajdować dla siebie miejsce w tym okrutnym świecie.Jeśli nie odnajde tego miejsca i zniknie we mnie iskra miłości to przepraszam że nie dałem rady..

Mam 21 lat.Lubie jeść,ogladać filmy i anime.Uważam swoje życie za męke ale nie narzekam tylko się nim ciesze, nie umiem opisywać swojego życia. Czuje w sobie ciągłą pustkę tak jak bym zranił swoją duszę, czasem mam wrażenie że czuje jak by moja dusza klęczała i ryczała z bólu, dziwne uczucie ciągła obojętność, bez uczuć do ludzi bez potrzeby bycia i życia. Nienawidze cierpienia ludzi i zastanawiam się dlaczego każdy nie może ze soba się przyjaźnić, ja pragne dużo mieć przyjaciół chociaż nie mam ich wcale.Więc dlaczego tak ciężko nam ludziom zapanować nad własnym życiem.Wierzę w Boga,pomimo robie dużo grzechów, za którę czuje się bardziej odpowiedzialny niż ludzie, tego też nie rozumiem.Nie jestem lepszy od innych, nie jestem też gorszy, czuje się na równym z innymi ludzmi więc czemu, czuje ja kby była moja dusza błagała o pomoc, jeśli jestem pozytywnie nastawiony na życie. Nie umiem odszukać samego siebie i powiedzieć czego pragne i czego chce w życiu bo sam nie wiem.. głupie uczucie nie wiedzieć czy chce się żyć czy umrzeć, czy być szczęsliwym,czy smutnym.Nie mam depresji, jestem nastawiony pozytywnie ciągle na świat więc czemu tak się dzieje? Ja chciałbym by życie bylo w harmonii gdzie ludzie żyją w przyjaźni. Tak bardzo mocno mnie to boli i moją dusze że ludzie są dla siebie niemili i żyje w nas nienawiść.To wszystko jest głupie budząc się z rana, zbierasz się do pracy wracasz kładziesz się i nadal nie wiesz co ze sobą zrobić i tak 24na7. Ciężko jest odnaleźć sens życia jeśli w samym sobie nie ma tego sensu życia.Jeśli ktoś mnie rozumie to proszę uratuj mnie z tego stanu bo ja już nie umiem tak żyć.Modlę się prawie codziennie. Czy zawiniłem Bogu za moje grzechy czy to moja kara? nie wiem.. wyruszam dalej odnajdować dla siebie miejsce w tym okrutnym świecie.Jeśli nie odnajde tego miejsca i zniknie we mnie iskra miłości to przepraszam że nie dałem rady..
Zgłoś naruszenie

, aby dodać komentarz.