Napisz opowiadanie o twojej przygodzie z Tomkiem Sawyerem
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 22.08.2024 o 16:17
Rodzaj zadania: Streszczenie
Dodane: 22.08.2024 o 15:56
Streszczenie:
Adam, marzący o przygodach uczniem gimnazjum, poznaje chłopaka Toma Sawyera, który zaprasza go na szaloną akcję kradzieży mleka. Po spektakularnej ucieczce odkrywają, że ich wybryk miał szlachetne cele. Przyjaźń i odwaga pomagają im w trudnych sytuacjach.
Moja przygoda z Tomkiem Sawyerem
#Siedziałem na krawędzi starej beczki, która służyła za nasze ulubione schronienie. Nazywam się Adam i jestem zwykłym uczniem gimnazjum. Często marzyłem o przygodach, jakie można przeżyć w książkach, ale życie rzadko dawało takie możliwości. Do czasu, gdy poznałem Tomka Sawyera. Tomek to chłopak nieco młodszy ode mnie, ale pełen pomysłów i ducha przygody. Jego niepokorna natura i zamiłowanie do ryzyka sprawiły, że od razu znalazłem w nim nie tylko przyjaciela, ale też towarzysza w najbardziej zwariowanych ekspedycjach.
Dzień, w którym wszystko się zaczęło, był jednym z tych drżących poranków, kiedy jesteśmy jeszcze w stanie wyczuć chłód nocy. Główna ulica w naszej małej mieścinie była pusta, a powietrze przesycała wilgoć. Co prawda, miejsce, które obraliśmy za naszą bazę, było mało wyszukane – stara beczka przed karczmą – ale jak mawia Tomek, „nie liczy się miejsce, a to, co można z nim zrobić”.
Rozwinięcie
Plan tego dnia był prosty, choć nie całkiem moralny. Tomek miał w głowie jedną myśl: zdobyć mleko z wozu, który codziennie rano dostarczał świeży towar do okolicznych domów. Wóz ciągniony przez zmęczonego osła, prowadzony przez starego, przygłuchego woźnicę, był łatwym celem. Tomek zaproponował, żebyśmy rozważyli tę możliwość zaraz po jego pojawieniu się.Za karczmą znajdowało się skromne podwórko, gdzie co rano woźnica zatrzymywał wóz, by dostarczyć mleko. Tomek i ja skradliśmy się tam wcześnie rano, schowani w starej beczce. Wydawało się, że czas stanął w miejscu. Usłyszeliśmy przybycie wozu - odgłos skrzypiących kół i zaspany oddech woźnicy. Zaplanowaliśmy nasz ruch precyzyjnie, jakbyśmy byli oficerami w jakiejś tajnej misji wojskowej.
Nasza szansa pojawiła się, gdy woźnica na chwilę zniknął za budynkiem karczmy. Tomek syknął ciche "teraz", i obaj, jak dwa duchy, wyszliśmy z beczki. Skradając się w kierunku wozu, moje serce biło jak młot. Podchodziliśmy po cichu, starając się stąpać na miękkie podłoże, aby nie wywołać hałasu.
W końcu dotarliśmy do wozu. Tomek zręcznie sięgnął po pierwszą butelkę mleka, a ja tuż za nim. W powietrzu unosiła się nuta niepewności zmieszana z adrenaliną. Jeszcze moment i...
Kulminacja akcji
Kiedy trzymałem butelkę, drganie mojej ręki, spowodowane stresem, spowodowało, że wyślizgnęła mi się ona z ręki. Butelka upadła na ziemię, rozbijając się z donośnym trzaskiem. Serce zamarło mi w piersi. Woźnica, choć przygłuchy, momentalnie zorientował się, że coś jest nie tak. Z okrzykiem zaskoczenia i gniewu zaczął wracać w stronę wozu.„Uciekaj!” – krzyknął Tomek, łapiąc mnie za rękaw. Nie zastanawiałem się ani chwili. Wyskoczyliśmy z ukrycia, biegnąc ile sił w nogach. Woźnica dobiegł do wozu, krzycząc za nami groźby, ale byłem zbyt przestraszony, by zwracać na nie uwagę.
Punkt zwrotny
Nasz plan legł w gruzach, ale nie poddawaliśmy się. Ścigany wzrokiem wściekłego woźnicy, pędziliśmy jak szaleni. Tomek prowadził mnie przez labirynt uliczek, skutecznie unikając głównych dróg. Wiedzieliśmy, że musimy znaleźć bezpieczne schronienie, zanim woźnica nas dopadnie.Dotarliśmy do małej, zapomnianej piwnicy, która znajdowała się za starą piekarnią. Tomasz trącił ukrytą dźwignię, która otworzyła ciężkie, drewniane drzwi. Wśliznęliśmy się do środka. Piwnica była wilgotna, pachniała stęchlizną, pełna starych, zapytających pajęczynami przedmiotów.
Zakończenie
"Musiałem to zrobić dla kociaka" - westchnął Tomek, wyjmując z kieszeni drugą, nienaruszoną butelkę mleka. W kącie piwnicy kuliło się małe, schorowane kociątko. Było takie samo, jak wtedy, kiedy je znaleźliśmy – brudne, wychudzone i głodne.Tomek nalewał mleko na stary, brudny talerz. Kociak mlasnął wargami i zaczął pić łapczywie, jakby to było pierwsze, co jadł od tygodni. Obserwując to, poczułem mieszankę wzruszenia i spełnienia – wiedziałem, że mimo naszych niesubordynacyjnych działań, postąpiliśmy właściwie.
Wnioski
Każda przygoda, nawet najdrobniejsza, niesie ze sobą wartościowe lekcje. Współpraca z Tomkiem Sawyera nauczyła mnie, że działanie w dobrej wierze często wymaga odwagi i czasem, niestety, przekracza pewne granice. Chociaż może nie byliśmy święci, nasze intencje były szlachetne.Przyjaźń z Tomkiem to nie tylko niekończące się przygody, ale także szkoła podejmowania trudnych decyzji, nawet w sytuacjach, które wydają się beznadziejne. Nasza mała, choć skradziona akcja, była przypomnieniem, jak ważne jest pomaganie tym, którzy sami radzić sobie nie mogą – nawet jeśli są to tylko małe, głodne kociaki.
Kiedy spoglądam wstecz na ten dzień, wraca do mnie uczucie dumy. Może i złamaliśmy kilka reguł, ale serce przygody i przyjaźni zawsze było po naszej stronie. I właśnie to czyni nasze wspólne chwile niezapomnianymi.
Ocena nauczyciela:
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 22.08.2024 o 16:17
O nauczycielu: Nauczyciel - Rafał B.
Od 12 lat pracuję w szkole średniej i wspieram uczniów w przygotowaniach do matury i egzaminu ósmoklasisty. Uczę, jak budować tezę, układać argumenty i wybierać przykłady, które realnie pracują na wynik. Na lekcjach dużo ćwiczymy i mało „teoretyzujemy”, co pomaga utrzymać skupienie. Uczniowie doceniają konkret i przejrzysty sposób tłumaczenia.
Twoje opowiadanie jest bardzo wciągające i pełne emocji.
Komentarze naszych użytkowników:
Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się