DoItRight

DoItRight
Moje tablice obserwuje 139 osób Znajdź mnie Ostatnio dodane zszywki
Obserwuj
 Warszawa
#One Day
Dziś rano obudziłam się z myślami: Na pewno mi się nie uda, przecież tyle razy już próbowałam, znowu będę miała napad albo zacznę podjadać między posiłkami. Ale wtedy przypomniałam sobie to, co usłyszałam podczas jednego z wykładów: mózg nie odróżnia rzeczywistości od wyobrażenia. Przykład? Oglądamy melodramat w telewizji. Większość z nas płacze. Dlaczego? Przecież to tylko fikcja, przecież nie dzieje się naprawdę. Ale nasz mózg tego nie odróżnia. Płaczemy i przeżywamy, bo jemu wydaje się, że wszystko dzieje się w rzeczywistości. Tak samo jest jak pomyślimy o czymś przyjemnym: od razu na naszej twarzy pojawia się uśmiech i czujemy się szczęśliwe. Podążając tym tropem zaczęłam wyobrażać sobie efekty mojej przemiany, wybieranie ciuchów w mniejszych rozmiarach, radość na twarzy mojego chłopaka. I cała frustracja zniknęła. Poszłam do kuchni i wyczarowałam takie oto śniadanko. Teraz z kolei wyobrażam sobie moje zadowolenie podczas wykonywania treningu, chociaż z tym może być już gorzej :P 
Owsianka budyniowa:
*4 czubate łyżki płatków owsianych
*3/4 szkl. mleka (dałam bez laktozy)
*pół łyżki prawdziwego kakaa
*1 banan
*2 daktyle
Banana i daktyle drobno posiekałam. Wszystkie składniki dodałam do mleka i zagotowała. Następnie gotowałam na małym ogniu do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Zdjęłam z ognia i odstawiłam pod ściereczką do przestygnięcia. 
SMACZNEGO ! :) Cześć Dziewczyny!
Pewnie widząc zdjęcie zamieszczone wyżej wiele z Was pomyśli: O nie, kolejna, która się odchudza, ile można. Nie dziwię się, że możecie mieć tego dość. Ale ja założyłam ten profil przede wszystkim dla siebie, a jeżeli ktoś będzie chciał do mnie dołączyć i podjąć wspólną walkę, będzie mi bardzo miło :) Nikogo nie zmuszam do obserwowania mojego profilu. Tak słowem wstępu, teraz coś o mnie :) Mam na imię Laura i mam 19 lat. Od 7 walczę z zaburzeniami odżywiania: najpierw anoreksja, potem bulimia, a teraz kompulsywne objadanie. W ciągu połowy roku przytyłam ponad 30 kg. Obecnie ważę 66. Mój cel to 53 kg, czyli -13. Chciałabym taki wynik osiągnąć w 85 dni, bo właśnie wtedy jadę z moim chłopakiem na ślub naszych przyjaciół do 
Rzymu. Myślę, że 12 tygodni to optymalny czas :) Oczywiście wiem, że nie da się tego idealnie wycyrklować, podałam tylko przybliżone cele. Zaczynam od jutra, i z każdym dniem postaram się coś zmienić w moim trybie życia. Będę tu zamieszczać moje postępy treningowe, dzienne jadłospisy, sukcesy i, co na pewno po drodze się zdarzy, porażki. Ale należy pamiętać: Nigdy porażka, zawsze lekcja! A więc ruszajmy do boju! Ktoś chce się przyłączyć? <3