Przedstaw w narracji pierwszoosobowej, pamiętnikarskiej dowolnie wybraną przygodę Robinsona Cruzoe
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 15.07.2024 o 11:35
Rodzaj zadania: Wypracowanie
Dodane: 15.07.2024 o 11:10
Streszczenie:
Młody chłopak, Robinson, marzy o przygodach na morzu. Po decyzji o wyjeździe, doświadcza burz i katastrofy. Po ratunku postanawia kontynuować podróż, pomimo wyboru między marzeniami a rodziną. ??
I. Wprowadzenie
Dzień dobry, Kochani Czytelnicy. Z radością przedstawiam Wam moją opowieść, która miała miejsce na początku moich przygód, kiedy moje serce targały burzliwe emocje związane z planowanym wyjazdem. Zacznijmy więc od samego początku, kiedy to w mojej głowie zakiełkowała myśl o opuszczeniu wygodnego, choć nieco monotonnego, domu rodzinnego w poszukiwaniu przygód.Był to dla mnie czas pełen niepokoju. Każdy dzień przynosił nowe wątpliwości, a ja walczyłem z falą emocji – od nadziei i ekscytacji, po strach i niepewność. Byłem rozdarty między obowiązkami wobec rodziny a marzeniem o podróżach i przygodach.
II. Konflikt Rodzinny
Mój ojciec, szanowany, ale surowy człowiek, sprzeciwiał się moim planom opuszczenia domu. Co wieczór rozmawialiśmy na ten temat, ale nasze rozmowy były burzliwe i nie przynosiły żadnych rezultatów. Pamiętam, jak pewnego wieczoru ostro się z nim sprzeczałem. Mówiłem, że chcę zobaczyć świat, że moje serce tęskni za przygodami, ale on odpierał, że nie mogę porzucić rodziny, że na mnie spoczywa wiele obowiązków. Czułem się jak ptak uwięziony w klatce.Tej nocy nie mogłem zmrużyć oka. Myśli krążyły w mojej głowie niczym stado os, nie dając mi ani chwili wytchnienia. Czy powinienem posłuchać ojca i zrezygnować z marzeń? Czy mogę pozwolić, by jego wola przeważyła nad moimi pragnieniami?
W końcu, nie mogąc znaleźć ukojenia, postanowiłem wyjść z domu i przejść się na przystań. Była to decyzja równie spontaniczna, co niebezpieczna. Zmęczony, rozczarowany, ale jednocześnie zdecydowany, opuściłem dom w poszukiwaniu wewnętrznego spokoju.
III. Spotkanie z Jakubem
Dotarłem na przystań i jakby przeznaczenie chciało mi podsunąć odpowiedź, spotkałem Jakuba. To było zaskoczenie! Dawno niewidziany przyjaciel, który od ostatniego spotkania zmężniał i zmienił się fizycznie. Był teraz silnym, pewnym siebie marynarzem.Rozmawialiśmy długi czas. Jakub opowiadał o swoim życiu na morzu – o egzotycznych miejscach, które odwiedził, o przygodach, które przeżył, o niebezpieczeństwach, które czaiły się za każdym rogiem. Jego opowieści wzbudziły we mnie pragnienie podróży i mimowolną zazdrość. Jego życie wydawało się spełnieniem moich marzeń.
Jakub szybko zrozumiał, co trapi moje serce. Jego opowieści rozpaliły we mnie iskrę, ale wciąż miałem wątpliwości. Co z moimi rodzicami? Jak miałbym porzucić wszystko, co znałem, dla ryzyka i niepewności?
Jakub zbył moje wahania jednym, prostym zdaniem: "Robinsonie, boisz się życia." Te słowa przemknęły przez moje myśli jak błyskawica. Czy naprawdę się bałem? Czy pozwalałem, by strach przed nieznanym powstrzymywał mnie przed spełnieniem marzeń?
W końcu Jakub złożył mi propozycję, która miała zmienić moje życie na zawsze: "Dołącz do naszej załogi, Robinsonie. Wyruszamy w daleką podróż, pełną przygód i niebezpieczeństw. To jest twoja szansa."
IV. Decyzja o Wyjeździe
Stanąłem przed ostatecznym wyborem. Wewnątrz mnie rozgrywał się prawdziwy dramat. Z jednej strony chęć spełnienia marzeń, z drugiej lojalność wobec rodziców, szczególnie wobec ojca, który pokładał we mnie tak wiele nadziei. Każdy krok, który zbliżał mnie do podjęcia decyzji, zdawał się być skazany na błąd.Po wielu godzinach wewnętrznego zmagania, w końcu podjąłem decyzję. Postanowiłem wyruszyć w podróż, choćby miało to mnie kosztować wiele bólu i wyrzeczeń. Z determinacją, której dotąd nie znałem, wróciłem do domu, spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy i nocą, nie żegnając się z rodziną, wymknąłem się cicho z naszego domu.
Na przystani czekał na mnie Jakub. Zaokrętowaliśmy się na statku, który wyglądał imponująco w blasku wczesno-porannego słońca. Jego masywne żagle i solidna konstrukcja wzbudzały podziw i... lekkie przerażenie. Na pokładzie panowała ożywiona atmosfera, pełna gwaru i przygotowań do rejsu.
Czułem cichą radość, że realizuję swoje marzenia. Serce biło mi szybciej, a umysł wypełniały obrazy nieznanych wybrzeży i niesamowitych przygód.
V. Burza na Morzu
Początek rejsu przebiegał bez zakłóceń. Życie na morzu zaczęło mnie fascynować. Uczyłem się nowych rzeczy, poznawałem załogę i cieszyłem się każdą chwilą. Aż do momentu, gdy pogoda nagle się załamała.Nadciągnęła burza. Wiatr wzmagał się z każdą chwilą, a fale zaczęły uderzać w statek z coraz większą siłą. Tego dnia po raz pierwszy poczułem, czym tak naprawdę jest sztorm. Podmuchy wiatru były tak silne, że ledwie mogłem trzymać się na nogach. Woda zalewała pokład, a statek trzęsły ogromne fale.
Przeżyłem wtedy coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem: chorobę morską. Czułem, jak żołądek podchodzi mi do gardła, a świat wokół mnie wiruje. Każda minuta ciągnęła się w nieskończoność. Strach paraliżował mnie do tego stopnia, że nie mogłem się ruszyć. Modliłem się do Boga, prosząc o ratunek. W tamtej chwili czułem się absolutnie bezsilny.
Gdy burza minęła, nastał poranek pełen spokoju. Wiatr ucichł, a niebo zaczęło się przejaśniać. Załoga, choć wyczerpana, powoli wracała do swoich obowiązków. Jakub, widząc moje przerażenie, szyderczo się uśmiechał, co dodawało mi tylko wstydu. Jak mogłem sądzić, że jestem gotów na takie przygody? Czy naprawdę dokonałem właściwego wyboru?
VI. Druga Burza i Katastrofa
Ledwie zdążyliśmy ochłonąć po pierwszym sztormie, gdy nadciągnęła kolejna burza. Tym razem była jeszcze gwałtowniejsza. Statek trzeszczał, masztom groziło złamanie, a woda wdzierała się przez uszkodzoną burtę. Okręt przechylał się niebezpiecznie, a załoga walczyła o przetrwanie.Na pokładzie panował chaos. Marynarze cięli maszt, wypompowywali wodę, wszystko to w panicznej atmosferze. W pewnym momencie wystrzelili z dział w nadziei, że ktoś usłyszy nasze wołanie o pomoc.
VII. Ratunek i Powrót na Ląd
Gdy stało się jasne, że nasz statek nie przetrwa, nastąpiła ewakuacja załogi. Schodzenie do szalup było dramatyczne – jedni trzymali się kurczowo burt, inni walczyli o miejsce. Uczucia strachu i desperacji przenikały każdy ruch.Okręt wkrótce zatonął w ciemnych wodach, ale nam udało się dotrzeć na ląd. Przyjęli nas mieszkańcy pobliskiej rybackiej osady. Ich pomoc była bezcenna – zapewnili nam schronienie, jedzenie, wodę. Zorganizowali zbiórkę datków, które następnie podzielili między rozbitków.
VIII. Decyzja o Przyszłości
W osadzie spotkałem się z Jakubem i jego ojcem. Rozmawialiśmy długo o tym, co teraz powinniśmy zrobić. Jakub proponował powrót do domu, sugerując, że może to dobry moment, by przemyśleć swoje decyzje.Moje wątpliwości były ogromne. Czułem się winny względem rodziców. Miałem przed oczami twarz ojca, pełną smutku i rozczarowania. Czy mogłem mu to zrobić? Czy mogłem wrócić i zadać mu jeszcze więcej bólu?
W końcu postanowiłem. Nie wrócę do domu. Obawiałem się reakcji ojca i nie chciałem stawić czoła jego gniewowi i rozczarowaniu. Wiedziałem, że strach przed nim przewyższał moje pragnienie powrotu. Postanowiłem kontynuować podróż, choćby miała być pełna nieznanych niebezpieczeństw.
IX. Podsumowanie
Pierwsze dni mojej podróży nauczyły mnie wiele. Zrozumiałem, że życie na morzu jest pełne nieprzewidywalności i niebezpieczeństw, ale także niezwykłych przygód i egzotycznych spotkań. Z każdym dniem stawałem się silniejszy i bardziej zdeterminowany, by osiągnąć swoje marzenia, niezależnie od kosztów.Z perspektywy czasu jestem wdzięczny za te wczesne doświadczenia. Pomogły mi one zrozumieć, kim jestem i czego tak naprawdę pragnę. Droga przede mną była niejasna, ale pełna nadziei. Wiedziałem jedno: moje przygody dopiero się zaczynały.
Na tym etapie zakończyła się pierwsza część mojego nieoczekiwanego, lecz pełnego przygód życia. Choć przyszłość była niepewna, miałem nadzieję, że każda nowa historia uczyni mnie mądrzejszym i silniejszym człowiekiem.
Ocena nauczyciela:
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 15.07.2024 o 11:35
O nauczycielu: Nauczyciel - Krzysztof K.
Od 15 lat pracuję w liceum ogólnokształcącym — prowadzę przygotowania maturalne i wspieram uczniów młodszych przed egzaminem ósmoklasisty. Uczę logicznego myślenia, klarownego planu i skutecznej argumentacji opartej na lekturach i tekstach nieliterackich. Na zajęciach panuje porządek i spokój, dzięki czemu łatwiej skupić się na meritum. Moi uczniowie cenią konkret, przykłady oraz powtarzalne schematy, które dają wyniki.
Twoja opowieść o przygodach Robinsona Cruzoe wymagała od Ciebie kreatywności i głębokiego wczucia się w emocje głównego bohatera.
Komentarze naszych użytkowników:
Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się