„Dziwne miasto” – opowiadanie z elementami opisu
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 6.08.2024 o 19:29
Rodzaj zadania: Wypracowanie
Dodane: 6.08.2024 o 19:07
Streszczenie:
Bohater budzi się w tajemniczym mieście, gdzie odkrywa niezwykłe widoki i zdarzenia. Po serii wydarzeń, opuszczając to miejsce, czuje niespokojne oczekiwanie na dalsze przygody. Zakończenie pozostaje otwarte, pozostawiając wiele możliwości. ??
Gdy otworzyłem oczy, znajdowałem się w zupełnie obcym miejscu. Przede mną, jak okiem sięgnąć, rozpościerało się miasto zupełnie nieznane. Pojawiłem się tutaj znikąd – jakby nagły podmuch wiatru przeniósł mnie w tej jednej chwili. Moje emocje były mieszanką ciekawości i lęku. Przybycie do tego dziwnego miasta było tak tajemnicze, że trudno mi było uwierzyć, że to rzeczywistość, a nie sen. Nie pamiętałem, jak tu trafiłem, ani co się działo wcześniej – byłem jakby odcięty od minionych wydarzeń.
Rozejrzałem się wokół i zauważyłem, że niebo nad miastem miało dziwnie śnieżnobiałą barwę – zupełnie nieprzypominającą zwyczajnego, niebieskiego firmamentu, do którego byłem przyzwyczajony. Było to uczucie jednocześnie surrealistyczne i fascynujące. W powietrzu unosił się delikatny, ale intensywny aromat, który przypominał perfumy "Christiana Diora". Był to zapach szlachetny, pełen elegancji, który dodawał temu miejscu jeszcze większej tajemniczości.
Było południe – słońce świeciło wysoko na niebie, ale jego promienie były miękkie i złote, tworząc delikatny blask na otaczających mnie budynkach. Każdy krok odkrywał przede mną coraz bardziej intrygujące widoki.
Przed sobą zobaczyłem ogromną wieżę, która przypominała malowidła Bruegela – monumentalna, kamienna konstrukcja. Jej jednolite, jasnokremowe ściany były pokryte oknami, a sama wieża wydawała się być niedokończona, jakby budowniczy nagle przestali pracować i zniknęli bez śladu.
Obok wieży znajdowało się jezioro. Zbliżyłem się do niego, a jego widok budził we mnie mieszane odczucia – z jednej strony uczucie spokoju, z drugiej niepokój, jakby pod powierzchnią tafli wody kryła się jakaś tajemnica. Jezioro było skąpane w słonecznej bieli, sięgające niby nieruchome lustro do nieskończoności.
Nie mogłem oprzeć się pokusie zbliżenia. Moje nogi same prowadziły mnie w kierunku jeziora, nie zwracałem uwagi na chropawy bruk. Kiedy stałem przy brzegu, poczułem nagłe szarpnięcie – coś wciągnęło mnie w toń jeziora. Woda była gęsta jak mleko, a w jej wnętrzu panowała ciemność. Byłem przerażony, ale jednocześnie odczuwałem dziwną przyjemność, jakby coś hipnotyzującego emanowało z tego miejsca.
Nagle poczułem, jak jakaś macka chwyta mnie za nogę, a ja próbuję się oswobodzić. Walczyłem z nią z całych sił i udało mi się wyrwać. Wydobyłem się na powierzchnię, łapiąc gwałtownie powietrze.
Pełen panicznego strachu, zacząłem biec w przeciwnym kierunku od jeziora i wieży. Droga, którą obrałem, zdawała się nie mieć końca – była prosta i otoczona niskimi pueblo bez drzwi i okien, co wzmagało moje poczucie izolacji i osamotnienia. Z każdej strony czułem, jak wieża mnie goni – słyszałem grzmoty, widziałem jej cień, jakby zaraz miała mnie dosięgnąć.
Nagle, znikąd, pojawił się wielki, puchaty ptak. Moje uczucia paniki nasiliły się, lecz ptak uniósł mnie w powietrze. Czułem się jednocześnie bezpiecznie i zachwycony widokiem, który rozpościerał się wokół mnie.
Z powietrza mogłem obserwować miasto w całej jego niezwykłości. Ptak uniósł mnie ponad zawiłe alejki parku czy lasu – nie mogłem tego jednoznacznie określić. Drzewka bonsai rosły wzdłuż alejek, a żółwie spacerowały po nich leniwie, jakby nie zważając na obecność człowieka.
Po chwili ptak posadził mnie na łysym, wysuszonym wzgórzu. Stąd widziałem miasto w pełnej krasie – port pełen strzelistych dźwigów i pylonów, który wyglądał jak kipiące nowoczesnością serce tego dziwnego miejsca. Moje oczy skupiły się na wieży – dostrzegałem ptaki wylatujące z jej szczytu, jakby przynosiły wiadomości ze świata zewnętrznego. Widziałem też wielką bramę otwierającą się w wieży i ciuchcię pędzącą przez brukowaną aleję, co dodawało atmosfery niemal teatralnej.
Z oczu nie umknęło mi powracanie ptaka. Podleciał do mnie, a ja ponownie poczułem się osłonięty jego puchatym ciałem. Tym razem uniósł mnie z zamiarem skierowania się w stronę wieży. Jednak tym razem moje odczucia były inne – czułem bezpieczeństwo i gotowość do stawienia czoła tej tajemniczej budowli.
Zakończenie tej opowieści pozostawiam wyobraźni czytelnika. Może stanowić ono początek dalszych przygód, które mogą zdarzyć się w tej niezmiernie tajemniczej i niezwykłej scenerii. Miasto pełne zagadek i dziwnych wydarzeń z pewnością jeszcze nieraz może zaskoczyć.
Tajemniczość i niezwykłość miasta nadała tej historii szczególnego charakteru. Mimo zagubienia poczułem, że to miejsce może stać się inspiracją do odkrywania nowych światów. I choć nie znam dalszego przebiegu wydarzeń, opuszczam to miejsce z pewnym niespokojnym oczekiwaniem, co jeszcze może się wydarzyć.
Ocena nauczyciela:
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 6.08.2024 o 19:29
O nauczycielu: Nauczyciel - Michał J.
Od 10 lat pracuję w szkole średniej i przygotowuję do matury, a młodszych — do egzaminu ósmoklasisty. Uczę, jak łączyć treść z formą: dobra teza, logiczne akapity, celny przykład. Na moich lekcjach dużo pracujemy na konkretnych tekstach i modelach wypowiedzi. Uczniowie chwalą rzeczowość, spokój i to, że „wreszcie wiadomo, jak pisać”.
Wypracowanie Twojego ucznia jest niezwykle barwne i pełne wyobraźni.
Komentarze naszych użytkowników:
Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się