Wypracowanie

Wieczorne wyjście Pauliny

Rodzaj zadania: Wypracowanie

Streszczenie:

Poznaj wieczorne wyjście Pauliny i napiętą rozmowę z Bogdanem. Odkryj, jak zazdrość, tajemnice i brak porozumienia wpływają na relację bohaterów oraz jej przebieg.

Bogdan usłyszał muzykę, zanim zdążył przekręcić klucz w zamku. Dochodziła z sypialni — spokojny, niski rytm, zupełnie niepasujący do zwyczajnego czwartkowego wieczoru. W przedpokoju paliło się światło, a na podłodze stała para czarnych szpilek. Musiał przesunąć jedną stopą, żeby zamknąć drzwi.

— Już jestem — zawołał.

— Słyszę.

Nie zapytała, jak minął mu dzień.

Zdjął kurtkę, odwiesił ją na haczyk i dopiero wtedy poczuł zapach jej perfum. Znał go, ale od dawna nie był tak intensywny. Na co dzień Paulina używała czegoś lżejszego; te perfumy zostawiała na wesela, rocznice, wieczory, podczas których chciała czuć na sobie spojrzenia.

Stanął w drzwiach sypialni.

Paulina siedziała przed lustrem, pochylona lekko nad toaletką. Malowała usta ciemną szminką, starannie poprawiając kontur w kąciku. Włosy, zwykle spięte po pracy byle jak, opadały jej na ramiona miękkimi falami. Miała na sobie czarną, dopasowaną sukienkę na cienkich ramiączkach. Głęboki dekolt i rozcięcie odsłaniające udo przy każdym ruchu sprawiały, że wyglądała tak, jakby za chwilę miała wejść do sali pełnej obcych ludzi i natychmiast przyciągnąć ich uwagę.

Przez krótką chwilę Bogdan poczuł zwykły zachwyt. Już miał coś powiedzieć, może nawet podejść i położyć jej dłoń na ramieniu, ale zauważył otwartą kopertówkę, przygotowane kolczyki i telefon, na którym co kilka minut rozświetlał się ekran.

— Wychodzimy gdzieś? — zapytał.

Paulina zetknęła wargi, sprawdzając kolor.

— Ja wychodzę.

Powiedziała to bez złośliwego nacisku. Właśnie ta obojętność zatrzymała go przy drzwiach.

— Dokąd?

— Na kolację. A później może na drinka.

Spojrzała na niego w lustrze, po czym wróciła do poprawiania makijażu.

— Z kim?

— Z Michałem.

Bogdan zmarszczył brwi.

— Tym z twojej pracy?

— Znasz jeszcze jakiegoś?

W pokoju zrobiło się nagle za ciepło. Bogdan rozpiął guzik przy kołnierzyku i zerknął na telefon leżący obok kosmetyków.

— Sami?

Paulina zakręciła szminkę.

— Tak, Bogdan. Sami. Możemy już skończyć sprawdzanie listy obecności?

Przesunął dłonią po karku. Próbował przypomnieć sobie, czy wspominała o tej kolacji rano, wczoraj, kiedykolwiek. Nie wspominała. Rano rozmawiali o cieknącym kranie i o tym, że trzeba odebrać paczkę.

— Nic mi nie mówiłaś.

— Teraz ci mówię.

— Dopiero kiedy wróciłem.

— Miałam dzwonić do ciebie do pracy, żeby uzgodnić sukienkę?

— Nie o sukienkę chodzi.

Dopiero po tych słowach obejrzała się przez ramię. Jej wzrok przesunął się po jego twarzy, rozpiętym kołnierzyku, torbie, której nadal nie odstawił.

— Naprawdę?

Opuścił torbę na podłogę.

Paulina wstała i podeszła do dużego lustra przy szafie. Wygładziła materiał na biodrach, obróciła się bokiem, a potem poprawiła ramiączko. Robiła to wolno, bez skrępowania jego obecnością. Bogdan patrzył na jej odbicie, na odsłonięte plecy i linię sukienki, której nigdy wcześniej na niej nie widział.

— Kupiłaś ją na dzisiaj?

— Wczoraj.

— Specjalnie na wyjście z nim?

Przez moment milczała, jakby rozważała kilka możliwych odpowiedzi.

— Chciałam dobrze wyglądać.

— Wyglądasz, jakbyś szła na randkę.

Paulina spojrzała mu prosto w oczy w lustrze.

— A ty wyglądasz, jakbyś bardzo chciał się pokłócić.

Odwrócił wzrok pierwszy. Na komodzie leżało ich zdjęcie znad morza, przyciśnięte rogiem książki. Zwykle go nie zauważał. Teraz raziło go jej uśmiechnięte oblicze sprzed kilku lat.

— Próbuję po prostu zrozumieć — powiedział ciszej. — Wracam do domu, ty jesteś tak ubrana, wychodzisz z facetem, o którym ostatnio ciągle słyszę…

— Bo ostatnio ciągle o niego pytasz.

— Bo ciągle do ciebie pisze.

Jak na potwierdzenie telefon zawibrował na toaletce.

Paulina podeszła po niego. Przeczytała wiadomość i uśmiechnęła się krótko, niemal odruchowo. Bogdan nie pamiętał, kiedy ostatnio uśmiechnęła się tak na jego widok.

— To on?

— Tak.

— Co pisze?

Uniosła oczy znad ekranu.

— Że zarezerwował stolik. Mam ci pokazać potwierdzenie?

— Nie rób ze mnie idioty.

— To nie zadawaj takich pytań.

Odpisała. Bogdan czekał, aż odłoży telefon, lecz ona przeczytała jeszcze własną wiadomość i dopiero wtedy zablokowała ekran.

— Paulina, spójrz na mnie.

Westchnęła, wyraźnie zirytowana, ale spojrzała.

— Jestem twoim mężem.

— Wiem. Mieszkasz tutaj.

Drgnął, jakby powiedziała coś głośniej, niż powiedziała naprawdę.

Patrzyła na niego przez chwilę. Musiała zauważyć, że trafiła, bo jej twarz stężała, a potem wróciła do toaletki i zaczęła zapinać kolczyk.

— To było niepotrzebne — powiedział.

— Być może.

Nie przeprosiła.

Bogdan wszedł głębiej do pokoju, ale zatrzymał się przy łóżku, zostawiając między nimi kilka kroków.

— Nie podoba mi się to.

— Zauważyłam.

— I nic cię to nie obchodzi?

Zapięcie kolczyka nie chciało wejść na miejsce. Paulina spróbowała jeszcze raz, cierpliwie, jakby właśnie ono było jedyną trudnością tego wieczoru.

— Obchodzi mnie, że znowu muszę tłumaczyć, dlaczego chcę gdzieś wyjść.

— Nie „gdzieś”. Z nim. W takiej sukience.

W końcu odwróciła się do Bogdana.

— Michał zaprosił mnie do dobrej restauracji. Pomyślał o tym wcześniej, wybrał miejsce i zapytał, na co mam ochotę. Więc tak, przygotowałam się.

Bogdan zacisnął szczękę.

— Ze mną też mogłabyś gdzieś pójść.

— Mogłabym.

Czekał na dalszy ciąg. Paulina sięgnęła jednak po bransoletkę.

— To znaczy co? — zapytał. — Że ja się nie staram?

— Sam to powiedziałeś.

— Ostatnio proponowałem kino.

— W niedzielę o dziewiętnastej, kiedy przypomniałeś sobie, że masz wolny wieczór.

— Nie wiedziałem, że prowadzisz tak dokładny rejestr.

— Nie prowadzę. Nie ma aż tylu propozycji.

Tym razem od razu zobaczyła jego reakcję. Opuścił głowę, przycisnął język do wewnętrznej strony policzka. Przez chwilę wyglądał po prostu na zmęczonego.

Mogła wtedy złagodzić głos. Zamiast tego włożyła bransoletkę i zapytała:

— Zapniesz?

Wyciągnęła ku niemu nadgarstek.

Spojrzał na drobny łańcuszek, potem na nią.

— Naprawdę?

— Sam sobie z tym nie poradzę.

Stał nieruchomo.

Paulina opuściła rękę.

— Nieważne.

Poradziła sobie po dwóch próbach. Bogdan śledził jej palce, coraz bardziej świadomy własnych dłoni: dużych, niezgrabnie opuszczonych wzdłuż ciała.

— On wie, że jesteś mężatką? — spytał.

— Oczywiście.

— I nie przeszkadza mu to?

— Mnie zaprosił na kolację. Nie ciebie.

— Wiesz, o co pytam.

Paulina podeszła do przedpokoju. Usiadła na wąskiej ławce i wsunęła stopę w szpilkę. Bogdan ruszył za nią. W jasnym świetle nad lustrem jej makijaż wydawał się jeszcze staranniejszy, sukienka jeszcze śmielsza niż w sypialni.

— Nie wiem, czego od niego chcesz — powiedział. — Ale widzę, co robisz ze mną.

Zatrzymała dłoń na pasku przy kostce.

Przez kilka sekund słyszeli tylko muzykę dobiegającą z pokoju. Paulina dokończyła zapinanie buta, zanim odpowiedziała.

— Nie wszystko robię ze względu na ciebie.

— A to?

Wskazał nieokreślonym gestem sukienkę, perfumy, cały ten wieczór.

Wstała. Na obcasach była niewiele od niego niższa.

— To robię, bo mam ochotę spędzić przyjemnie kilka godzin.

— A ja mam tu siedzieć i zastanawiać się, co się dzieje?

— Możesz zająć się czymś innym.

Powiedziała to łagodnie, niemal praktycznie. Bogdan odsunął się o pół kroku.

Telefon zadzwonił. Paulina zerknęła na ekran i odebrała.

— Cześć… Tak, jestem prawie gotowa.

Jej głos się zmienił. Zniknęła z niego ostra cierpliwość, z którą odpowiadała mężowi. Uśmiechnęła się, słuchając.

— Nie, nie musisz wchodzić. Już schodzę.

Rozłączyła się.

— Przyjechał po ciebie — stwierdził Bogdan.

— Tak.

Sięgnęła po płaszcz. Pomógł jej odruchowo, przytrzymując materiał za kołnierz, i dopiero kiedy wsunęła ręce w rękawy, zorientował się, co robi. Paulina również to zauważyła.

— Dziękuję — powiedziała.

Ta uprzejmość zabolała go bardziej niż wcześniejsze docinki.

Przy drzwiach jeszcze raz poprawiła włosy. Płaszcz zostawiła rozpięty.

— O której wrócisz?

— Nie wiem.

— Możesz chociaż napisać?

Wzięła kopertówkę z komody.

— Zobaczę.

Bogdan patrzył na jej profil.

— Chcesz, żebym był zazdrosny?

Dłoń Pauliny znieruchomiała na klamce. Odwróciła się powoli i przyjrzała mu uważnie. Po raz pierwszy tego wieczoru nie udawała, że jego zdenerwowanie ją nuży.

— A jesteś?

Nie odpowiedział od razu.

— Jest mi przykro.

Na chwilę spuściła wzrok. Mógł jeszcze uwierzyć, że to do niej dotarło, że odłoży torebkę, choćby tylko po to, żeby dokończyć rozmowę inaczej.

Podniosła jednak głowę.

— To może zapamiętaj, jak dzisiaj wyglądam.

Otworzyła drzwi.

Bogdan został w przedpokoju. Słyszał stuk obcasów, potem windę i ciszę. Dopiero po chwili zauważył, że drzwi nie domknęły się do końca. Podszedł i pchnął je dłonią.

W sypialni nadal grała muzyka. Na toaletce leżała otwarta szminka, obok niej chusteczka ze śladem ciemnej czerwieni. Bogdan sięgnął po telefon. Przez moment patrzył na ich ostatnią rozmowę — krótką wymianę wiadomości o zakupach — po czym wygasił ekran.

Podszedł do okna, ale zanim odsunął zasłonę, zatrzymał rękę. Stał tak długo, słuchając odgłosów samochodów pod blokiem, nie wiedząc, czy bardziej boi się ją zobaczyć, czy przegapić chwilę, w której odjedzie.

Przykładowe pytania

Jakie jest streszczenie opowiadania „Wieczorne wyjście Pauliny”?

Bogdan wraca do domu i odkrywa, że jego żona Paulina szykuje się na kolację z kolegą z pracy, Michałem. Jej obojętność i brak wcześniejszej informacji wywołują między małżonkami napiętą rozmowę.

Kim jest Paulina w opowiadaniu „Wieczorne wyjście Pauliny”?

Paulina jest żoną Bogdana i szykuje się na wieczorne wyjście z Michałem, kolegą z pracy. Jej zachowanie sugeruje dystans w relacji z mężem.

Dlaczego Bogdan niepokoi się w „Wieczornym wyjściu Pauliny”?

Bogdan niepokoi się, ponieważ Paulina bez wcześniejszej zapowiedzi wychodzi sama na kolację z Michałem. Zwraca też uwagę na jej elegancki strój i częste wiadomości od kolegi.

Jakie napięcie w związku pokazuje „Wieczorne wyjście Pauliny”?

Opowiadanie pokazuje narastający dystans i brak zaufania między małżonkami. Bogdan czuje się pomijany, a Paulina odpowiada mu chłodno i podkreśla swoją niezależność.

Co oznacza tytuł „Wieczorne wyjście Pauliny” w opowiadaniu?

Tytuł odnosi się do wyjścia Pauliny na kolację z Michałem, ale zapowiada też konflikt małżeński. To wydarzenie ujawnia problemy w relacji z Bogdanem.

Napisz za mnie wypracowanie

Oceń:

Zaloguj się aby ocenić pracę.

Zaloguj się