List pożegnalny Antygony
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 19.01.2024 o 9:49
Rodzaj zadania: List
Dodane: 18.01.2024 o 19:25

Streszczenie:
List Antygony z wiezienia do mieszkańców Teb, w którym wyjaśnia swój czyn, prosi o nie lękaniu się gniewu Kreona, wyraża nadzieję na zmianę Kreona i życzy mieszkańcom Teb życia zgodnie z moralnością.
Drodzy Mieszkańcy Teb,
Ten list jest moim pożegnaniem, moim ostatnim słowem skierowanym do Was, zanim zgodnie z wyrokiem, jaki na mnie wydano, przekroczę próg życia i śmierci. Piszę do Was, będąc wierna sobie i prawom, które uznaję za nietykalne, nawet w obliczu śmierci.
Mój czyn, za który Kreon skazał mnie na najstraszliwszy los, nie był aktem buntu ani wyzwaniem rzuconym władzy. Bóg mojego serca to nie tylko Zeus czy Dionizos, to także prawa niepisane, które narzuca nam rodzina i sumienie. Posypałam prochy brata, Polinika, aby oddać mu ostatnie pożegnanie, zgotowane zgodnie z prawami, które wyznajemy od pokoleń. Chciałam, aby dusza brata znalazła spokój w zaświatach, mimo iż żył i zginął w nienawiści i konflikcie.
Wiem, że obawiacie się gniewu Kreona. Jego władza jest teraz niepodważalna, a jego postanowienia surowe. Jednak proszę Was, byście nie trwali w lęku. Gdyby w Waszych sercach była choćby iskra tego samego ognia, który palił we mnie, kiedy podejmowałam decyzję o obrzuceniu brata ziemią, poczujcie się wzmocnieni przez moje słowa. Bez względu na to, co dzieje się wokół nas, skarbem człowieka jest jego świadomość i moralna postawa.
Nie chcę, abyście myśleli, że nie rozumiem Kreona. On również działał zgodnie z własnymi przekonaniami. Wierzył, że jako władca musi pokazać swoją siłę i stanowczość, aby chronić porządek w państwie. Ale jest granica, po przekroczeniu której prawa państwowe zaczynają gwałcić prawa boskie i ludzką moralność. Kreon nie zdołał jej rozpoznać, a jego postanowienia zaprowadzały miasto na ścieżkę jeszcze głębszego cierpienia.
Może wydawać się, że Kreon jest nieugięty, ale bądźcie pewni, że nie jest bez uczucia. Smutek i straty, które sam poniesie, mogą go zmienić. Prosiłabym was o to, byście zachowali dla niego współczucie, które on sam był niezdolny okazać mnie i bratu – nawet gdy jego serce stanie się ciężkie od konsekwencji jego aktów. Pamiętajcie, że też jest człowiekiem.
Nie odczuwam gniewu wobec Kreona, tak samo jak nie oczekuję od Was, abyście darzyli go nienawiścią. Moja śmierć nie jest ani zwycięstwem, ani porażką. Jest aktem wierności wartościom, przy których zostałam wychowana, aktem, który niezmiennie oddaje również Wasze aspiracje do życia w harmonii z naturą i bogami.
Nie martwcie się więc o mnie. Mój czyn jest końcem pewnego rozdziału i zapewne będzie miał wpływ na przyszłość Teb, ale moja nadzieja trwa niezmiennie. Życzę Wam, abyście, kiedy przyjdzie do walki o wasze własne wartości, mieli taką samą siłę jak ja. Niech mój los będzie przestrogą, ale i dowodem, że nie ma nic ważniejszego niż żyć w zgodzie ze swoim sercem i wiarą. Nie bójcie się Kreona, ale przede wszystkim – nie bójcie się być sobą i kierować się prawem, które uznajecie za słuszne.
Odejdę w spokoju, mając nadzieję, że moja śmierć nie będzie daremna i przyniesie smutek, ale i ostatecznie pokój naszemu pięknemu miastu. Strzeżcie się i bądźcie dla siebie nawzajem wsparciem, tak, jak ja pragnęłam być wsparciem dla mojego brata.
Pamiętajcie, że między żyjącymi, a umarłymi powinna panować harmonia, nie zaś konflikt.
Do zobaczenia w zaświatach,
Antygona
Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się