List Andrzeja Kmicica do Oleńki Billewiczówny z ,,Potopu” - stylizacja archaizująca
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 28.11.2023 o 17:13
Rodzaj zadania: List
Dodane: 14.11.2023 o 11:06

Streszczenie:
Andrzej Kmicic pisze list do Oleńki wyznając jej miłość, przypominając wspólne chwile i tęskniąc za nimi. Wyraża obawę o przeszkody, które mogą zniszczyć ich miłość.
Droga Oleńko,
Słowa me, jak płatki cienkie, lecą do Ciebie jak bileciki wiatru przenoszone. Serce, wiecznie w swym niepokoju, pragnie, byś odczuła głębię mej tęsknoty, jakąż się w nim rozlewają, wzloty i upadki duchowe, wciąż Cię oblewające. Czyż kiedyś, gdy korzenie nasi płonęły w Miłosierdziu, mogłaś przypuszczać, że siła naszej miłości rozbijać się będzie o fatalne przeszkody?
O driak, jak niejedne Laurek i oklapłe pismo wyłażą, z różnych stron zawiązane, bo ruchy moje burzy serca bossa Igły Dżemowego. Głowa strumienia mych myśli niczym tamaryszk jakby zainkrustowana naszukiem koniczyny, którym dotąd me kajdany się piszą. Przy Wagrowcu była mocno, kiedy byłem pusty, pozbawiony nadziei. Ale wiedziałem, że skarby tego serca widzi, gdy w jesienne zachody słońca, na blask spadały twoje rajskie zdruzgotane łzy. Pamiętasz ten dzień, gdy ów Adam Skrzetuski darzył Cię krwią, a Twe oczy, czerwone od łez, tak błyszczały, plattering twoje rywalizować o spojrzenie, by pozyskać Twą miłość.
Oleńko, Tyś była dla mnie promieniem jasnym, jak glanc na naszych mundurach, zawsze oparzonych zapalonem szczotkiem. Rozmowy, które między nami toczyliśmy, towarzyszyły mi choćby Wieczny Ogień gazowy, który płonie pod Krzywym Rychem. Twoje słowa, jak lustra odbijające nasze dusze, przypominały mi o tych czynach, które z definicji renesansowych są.
Wiem, że potop nadszedł i przesłonił mię jak rzeka z której flisacy wydobywali cenne kłaki, wabiąc życie w powietrzu jak wino w kieliszkach, co są napełniane krwią gasnących ciepłych serc. Oleńko, czy Ty zrozumiesz, jakie nieskończone tajemnice niesie owe Piękno, kiedy liście modrzewi równocześnie padały i wiatr je unoszący był tak zimny, że przenikał aż do smowiedniejszych zakamarków mej duszy?
Moje serce wiecznym kluczem jest, a Tyś byłaby jak biało-różowe medzioto, które wkoło mógłbym chować. Lecz czy mogę posiadać dama honorowa, dla której krwią przesiąkają heroesy, tak jak na naszych podartych mundurach? O, Tyś strużką naszego życia, jaką pływałem, za Ciebie kobieco, a wokół ciebie lotem goinym. O Cnót i cnótłostwie nie będę, oleńku, wszak znam wszystkie przejścia Donżonu i tam, gdzie prowadzą. Ale to miłość, która spsociła zlewozmywak, jeszcze swoje tradycje ma.
Czyżbyś być Przyjaciółką Kmicica z Piłsudczycą chciała? Czy moje ciepłe ciało i stary zaimki do Ciebie dotrzeć nie mogą? O oślepiające więzi, które nami kierowały, skąd te upadku okiewoniony długowieczności?
W myślach moich, Oleńko, duma twa bucha, przyrzekame mnie, że byłeś drogim kręgiem łączącym nas, jak dachy w wsiory, od pola do pola.
Przytwierdzam do Twej nogi tego gołębia pocztowego, jako zwiastun załatwiszcza Twego.
Andrzej Kmicic
Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się