Stary człowiek i morze - napisz kartkę z pamiętnika Santiago
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 11.06.2024 o 17:30
Rodzaj zadania: Streszczenie
Dodane: 11.06.2024 o 16:36

Streszczenie:
Opowieść o Santiago, który wraca z wycieczki z olbrzymim szkieletem marlina. Walka z losem, relacje z innymi, rutyna, refleksje - życie pełne trudności, ale nadzieja na lepsze jutro. ?
Kartka z pamiętnika Santiago
Minęło już siedem dni, odkąd wróciłem na ląd z mojej ostatniej wyprawy, która okazała się równie triumfalna, co gorzka. *** Do dziś mam przed oczami ten widok – olbrzymi szkielet marlina, moje największe trofeum, którego jednak nie udało mi się w pełni ocalić. Każdego dnia, kiedy przechadzam się po wiosce, słyszę szepty i wzdychnięcia mieszkańców, którzy spoglądają na to, co pozostało z mojej zdobyczy. *** Wciąż pamiętam ten dzień, kiedy po długiej walce z marlinem, pełen dumy i wyczerpania, wróciłem do osady. Ludzie tłumnie zebrali się na plaży, aby zobaczyć olbrzyma, którego udało mi się złowić. Jednak nie było tam już całego marlina – pozostał jedynie jego szkielet, symbolem nie tylko mojej chwały, ale i tragedii. Spojrzenia pełne zdumienia i nieufności, pytania bez odpowiedzi – to wszystko mieszało się z moim wewnętrznym bólem. Byłem dumny z tego, co osiągnąłem, ale czułem również głęboką gorycz – przecież to, co najważniejsze, zostało mi odebrane przez rekiny.
Często przypominają mi się fragmenty z tamtej walki. Modlę się, by nie zapomnieć o tej chwili, o tych wysiłkach. Jak powiedziałem, 'Człowiek nie jest stworzony do porażki.' Choć czuję, że morze mnie zawiodło, wciąż jestem dumny z tego, co zdołałem osiągnąć. Marlina nazywam „moim bratem”, bo to on stał się symbolem mojej walki o godność i sens.
Relacje z mieszkańcami osady uległy zmianie. Pamiętam, jak wcześniej byłem traktowany z lekceważeniem. Kolejne miesiące bez połowów sprawiły, że unikali mnie nie tylko dorośli, ale i dzieci. Teraz jednak, widząc szczątki marlina, zaczęli patrzeć na mnie z szacunkiem i zainteresowaniem. Spotykam się z pytaniami dotyczącymi połowu, rozmowami, które przywracają mi nadzieję. Nawet rodzina Manolina wydaje się patrzeć na mnie z nowym uznaniem. Jednak mimo tej odnowionej uwagi, zdaję sobie sprawę, że dla wielu jestem nadal starym człowiekiem, który przegrał swoją walkę z losem.
Ból fizyczny jest niemal nie do zniesienia. Skurcze i rany, które odniosłem podczas walki z marlinem, są stałymi przypomnieniami o tej trudnej przygodzie. Każdego ranka budzę się, czując ciężar na swoich barkach. Wspomnienia z przeszłości mieszają się z moimi myślami o tej ostatniej wyprawie. Były chwile, kiedy morze przynosiło mi radość i ukojenie, jednak teraz jest ono dla mnie źródłem goryczy i smutku.
Manolin, mój młody przyjaciel, jest dla mnie nieocenionym wsparciem. Przynosi mi jedzenie, rozmawia ze mną o baseballu, przypomina mi o młodości. Jest niczym promień światła w moim życiu, które wypełnione jest cierpieniem i refleksją. Nasza relacja, która przypomina mi o dawnych, młodzieńczych latach, daje mi siłę do dalszej walki. Często czuję, że nie zasługuję na jego oddanie, zwłaszcza że jego rodzice nie zawsze są szczęśliwi z naszej przyjaźni. Mimo to Manolin stoi przy mnie, a jego obecność jest dla mnie nieoceniona.
Codzienne rutyny stały się dla mnie nie tylko obowiązkiem, ale i pewnym rytuałem. Każdego dnia odwiedzam port, dbam o łódkę, sprawdzam nowy żagiel, który otrzymałem. Jest to dla mnie forma medytacji, sposobem na odnalezienie spokoju i ukojenia. Nawet jeśli brakuje mi sił na kolejną wyprawę, te rutyny dają mi poczucie normalności i porządku. Każdego dnia rozważam, czy znajdę jeszcze w sobie energię, aby ponownie wypłynąć na morze. Emocjonalnie jest to dla mnie niezwykle trudne – lęk przed kolejną porażką, przed tym, że znowu powrócę z niczym, jest paraliżujący.
Często spoglądam na szkielet marlina, który leży na plaży, i czuję narastającą irytację. Myśli o tym, co mogło się wydarzyć inaczej, co mogłem zrobić lepiej, nie dają mi spokoju. Refleksja nad nieuniknionością porażki staje się ciężarem, który trudno jest mi udźwignąć. Czasami widzę marlina w snach, biję się z nim ponownie i zawsze kończy się to w ten sam sposób – triumf, który ostatecznie przynosi gorycz porażki.
Dni mijają, a one są do siebie niezwykle podobne. Rutyna, choć przewidywalna, jednocześnie potęguje moje uczucie zagubienia. Marzy mi się, że jutro może przynieść coś innego, coś, co przełamie ten monotonną rutynę. Może uda mi się znowu wypłynąć z Manolinem na morze. Mimo wszelkich wątpliwości i obaw, ta myśl dodaje mi nadziei.
Patrząc z perspektywy czasu, widzę, jak to wydarzenie zmieniło moje życie. Przełamanie porażki, mimo że trudne, stało się dla mnie momentem zwrotnym. Moje relacje z ludźmi, refleksje nad życiem i moją przyszłością – wszystko to zyskało nowe znaczenie. Codziennie walczę z uczuciem osamotnienia i staram się znaleźć sens w małych rzeczach. Jest to dla mnie niezaprzeczalnie trudne, ale wiem, że muszę kontynuować tę walkę.
Może właśnie w tej walce tkwi całe znaczenie naszego istnienia. Walka z losem, starzenie się, współpraca z innymi – te uniwersalne tematy stają się esencją mojego codziennego życia. Gdybym miał przekazać coś czytelnikowi, zapytałbym: „Jak Ty pogodziłbyś się z taką sytuacją, będąc na moim miejscu?” Czy miałbyś w sobie tyle siły, by stawić czoła takiej walce? Ta myśl daje mi poczucie wspólnoty i zrozumienia, że wszyscy doświadczamy podobnych dylematów i emocji.
To, co przeżyłem, choć bolesne, nauczyło mnie wiele. Moje życie, pełne trudności i refleksji nad losem, jest świadectwem ludzkiej determinacji i woli przetrwania. Nawet jeśli nie wszystko układa się pomyślnie, muszę wierzyć, że jest w tym jakiś sens. Każdy nowy dzień przynosi nowe wyzwania, ale także nowe nadzieje.
I tak, siedząc na werandzie mojego małego domu, patrząc na morze, które było świadkiem moich triumfów i porażek, czekam na kolejny dzień. Bo może jutro będzie lepsze, może uda mi się znaleźć nowe siły, by znów stawić czoła życiu i morzu.
Ocena nauczyciela:
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 11.06.2024 o 17:30
O nauczycielu: Nauczyciel - Agnieszka R.
Mam 11‑letnie doświadczenie w pracy w szkole średniej i w przygotowaniu do egzaminów. Uczę, jak czytać teksty ze zrozumieniem, budować argumenty i pisać spójne, logiczne prace pod wymagania matury i egzaminu ósmoklasisty. Na zajęciach łączę ćwiczenia warsztatowe z krótkimi, klarownymi wskazówkami, by każdy wiedział, od czego zacząć i jak kończyć wypowiedź. Uczniowie często mówią, że dzięki temu łatwiej im „usłyszeć własny głos” w tekście i uporządkować myśli.
Wypracowanie jest niesamowicie poruszające i głębokie.
Komentarze naszych użytkowników:
Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się