Opowiadanie z el. opisu sytuacji i opisu postaci. Postacie z "Zemsty".
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 4.06.2024 o 17:17
Rodzaj zadania: Wypracowanie
Dodane: 4.06.2024 o 17:05
Streszczenie:
Mateusz odrabiał lekcje, gdy nagle światło zgasło. Zamek z książki Fredry stał przed jego oczami. Zaskoczony doświadczeniem, ruszył do szkoły przekonany o mocy literatury. ?
Wieczór zapadł na osiedlu spokojnie, a w jednym z mieszkań słychać było tylko ciche szurania długopisu po kartce. Mateusz, uczeń szóstej klasy, odrabiał właśnie lekcje. Próbował skupić się na zadaniu z matematyki, ale myśli coraz częściej uciekały mu do przeczytanej książki - „Zemsty” Aleksandra Fredry. Był to jeden z tych wieczorów, kiedy wszystko wydaje się być początkowo normalne, a jednak los ma w zanadrzu coś nieoczekiwanego. Nagle światło w jego pokoju zgasło.
„No i po co oni ten prąd wyłączają?!” - krzyknął zdenerwowany Mateusz. Pokój ogarnęła ciemność i cisza tak głęboka, że aż można było usłyszeć własny oddech. Chłód zaczął przenikać przez ściany, a przez okno wpadała jedynie odrobina blasku księżyca, który dodał sytuacji jeszcze bardziej tajemniczego charakteru.
Mateusz uniósł głowę i spojrzał przez okno. W porze, kiedy powinny świecić latarnie, widział jedynie ciemność. Z każdym kolejnym spojrzeniem jednak, kontury zamku stawały się coraz bardziej widoczne. „Niemożliwe!” – powiedział sam do siebie – „Przecież tak wyglądał zamek z ‘Zemsty’, tak sobie go wyobraziłem.”
Zamek stał na wzgórku, otoczony szerokimi polami, lasami i zagajnikami. Wokół niego widniały rzeczki, mosty i kręte dróżki prowadzące wzdłuż murów. Dziedziniec zamku był cały pokryty trawą, co dodawało miejscu surowego uroku. W samym centrum dziedzińca stał wysoki mur, dzielący go na dwie części. „Wysoki na trzy metry, szeroki na półtora” - przypomniał sobie Mateusz, czytając dokładny opis w książce. Chłopiec zauważył, że stoi na tym murze i spogląda przez otwór w ścianie, obserwując dwie postacie po przeciwnych stronach muru.
Po lewej stronie stał niski, tęgi mężczyzna z wąsem w podeszłym wieku. Jego szlachecki strój z kołpakiem ozdobionym bażancim piórem, długim kontuszem, pasem z kabaretką i hajdawerami, sprawiał majestatyczne wrażenie. „To musi być Cześnik Raptusiewicz” - zrozumiał Mateusz, przypominając sobie opisy postaci z książki.
Naprzeciw niego, po prawej stronie muru, zauważył wysokiego i szczupłego mężczyznę, również odzianego w szlachecki strój. Jego ubiór, choć podobny do stroju Cześnika, różnił się kolorami i rozmiarami. „To na pewno Rejent Milczek" - pomyślał, widząc w jego twarzy powagę i spokój.
Obie postacie prowadziły zaciekłą kłótnię. Cześnik Raptusiewicz wydawał się być wściekły, jego raptowność, porywczość i gwałtowność były wyraźnie widoczne w każdym geście i słowie. „Mocium panie!” – krzyczał, grożąc pięścią przeciwnikowi. Z kolei Rejent Milczek stał niewzruszenie, zachowując flegmatyczny spokój, a jego elokwencja i skrytość harmonizowały z zimnym spojrzeniem, które rzucał w stronę oponenta.
Ich kłótnia nabrała na sile. Cześnik wymachiwał rękami, podczas gdy Rejent spokojnie, aczkolwiek z jawną ironią, odpowiadał frazami, które jedynie podsycały gniew Cześnika. „Obaj stali naprzeciw siebie patrząc przez otwór na twarz rywala i kłócąc się, grozili, czego to oni mogą albo nie mogą zrobić, żeby tylko uprzykrzyć drugiemu życie.”
Nagle Cześnik wyciągnął dubeltówkę i wymierzył w Milczka. „Zabiję cię!” – krzyknął. Rejent, nie pozostając dłużnym, wyjął rewolwer i mierzył prosto w Cześnika. „BUM…”. Obie bronie wypaliły jednocześnie, a ciała postaci upadły na trawną powierzchnię dziedzińca.
Kłęby dymu uniosły się do góry, odsłaniając nieoczekiwany widok. Obaj jegomoście wstali z ziemi, wyglądając na całkowicie nietkniętych. Podali sobie ręce, jakby zawarli tymczasowy rozejm, po czym wrócili do zamku, zostawiając za sobą rozkojarzonego Mateusza.
„Dry, dry!” – dźwięk budzika w telefonie wyrwał Mateusza z jego dziwacznego snu. Leżał teraz na stole, opierając głowę na zeszytach i podręcznikach. Oczy mu się rozjaśniły, a umysł jeszcze nie mógł uwierzyć w to, co widział przed chwilą. „Co to było?!” – powiedział zdezorientowany, wstając z fotela i przygotowując się do wyjścia do szkoły.
To doświadczenie, choć intensywne, przekonało Mateusza o niebywałej mocy literatury. Fantazja spleciona z rzeczywistością mogła być bardziej realna, niż mógłby się spodziewać. Tego dnia, ruszając do szkoły, już wiedział - „Zemsta” Fredry była nie tylko szkolnym obowiązkiem, ale i fascynującą podróżą do świata pełnego intryg i emocji, które na długo pozostaną w pamięci.
Ocena nauczyciela:
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 4.06.2024 o 17:17
O nauczycielu: Nauczyciel - Aleksandra F.
Od 8 lat pracuję w liceum ogólnokształcącym i systematycznie przygotowuję do matury. Stawiam na logiczny plan, celne przykłady i styl dopasowany do formy wypowiedzi; z ósmoklasistami ćwiczę czytanie ze zrozumieniem i krótkie formy. Na zajęciach panuje cisza sprzyjająca skupieniu i miejsce na pytania. Uczniowie chwalą klarowność wskazówek i spokojny sposób prowadzenia.
Twoje wypracowanie jest znakomite! Fantastycznie oddałeś atmosferę wieczoru, sprawiłeś, że czytelnik mógł poczuć emocje Mateusza i przenieść się w świat "Zemsty".
Komentarze naszych użytkowników:
Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się