Dobry samarytanin - wersja współczesna - opowiadanie twórcze
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 1.09.2024 o 11:08
Rodzaj zadania: Wypracowanie
Dodane: 1.09.2024 o 10:50
Streszczenie:
W galerii handlowej młodzi ludzie pomagają bezdomnemu, wysłuchując jego historii. Ich empatia odmienia jego życie, pokazując moc życzliwości. ❤️?
Galeria "Echo" tętniła życiem, gdy późnym popołudniem pojawiłem się tam na zakupy. W powietrzu unosił się specyficzny zapach fast foodów, mieszający się z aromatem perfum drogich marek. Ludzie z załadowanymi po brzegi torbami przemykali między sklepami, dzieci krzyczały z radości na widok kolorowych zabawek, a grupki młodzieży spacerowały leniwie, rozmawiając i śmiejąc się na cały głos. Atmosfera była pełna skrajnych emocji – od zadowolenia i ekscytacji po zmęczenie i zniechęcenie. Na niektórych twarzach można było dostrzec smutek, będący wynikiem nieudanych zakupów, a na innych gniew spowodowany niewłaściwym rozmiarem czy kolorem wybranego przedmiotu.
Na jednej z ławek, tuż przy ruchliwej alejce galerii, siedział starszy mężczyzna. Jego ubiór stanowił zbiór przypadkowych elementów – przetarta kurtka, dżinsy z dziurami i nieregularnymi plamami, buty wyglądające jakby miał je na sobie od kilku sezonów. Skórę jego twarzy pokrywała gęsta siatka zmarszczek i zarost, który najwyraźniej nie widział golarki od wielu dni. Jego oczy były puste, bez wyrazu, zupełnie jakby nie dostrzegały przepływającego obok życia. Prawdopodobnie był bezdomny – przynajmniej tak można było przypuszczać, patrząc na jego wygląd.
Przechodnie mijali go obojętnie. Niektórzy zerknęli na niego z ciekawością, inni patrzyli z niesmakiem, odwracając wzrok tak, jakby nie istniał. Co bardziej impulsywni pokazywali swoją niechęć słownie, dorzucając złośliwe komentarze. "Bezdomny. Pewnie alkoholik," rzucił starszy mężczyzna do swojej towarzyszki, która zripostowała z pobłażliwością w głosie, "Czego innego można się po nich spodziewać?"
W tłumie wyróżniała się para młodych ludzi – dziewczyna w wieku około dwudziestu lat i jej kolega. Mieli na sobie nowoczesne, modne ubrania, a ich postawy i uśmiechy zdradzały młodzieńczą beztroskę. Kiedy zobaczyli agresywne zachowanie starszego mężczyzny wobec bezdomnego, momentalnie zareagowali. Dziewczyna zatrzymała się, popatrzyła na swojego towarzysza, a potem zwróciła się do starszego przechodnia.
"Musi pan tak mówić? Przecież nawet go pan nie zna," powiedziała stanowczo, a starszy mężczyzna odwrócił wzrok, mrucząc coś pod nosem.
Dziewczyna kucnęła przed bezdomnym, który teraz patrzył na nią z mieszanką zdziwienia i nieufności. "Dlaczego ten pan tak do pana mówi? Czy coś się stało?" zapytała łagodnym głosem.
Bezdomny wzruszył ramionami, patrząc w bok. Na jego twarzy malowała się niepewność. Chłopak, który stał obok, niepewnie uśmiechnął się i zaproponował: "Może coś panu kupimy do jedzenia?"
Starszy mężczyzna początkowo odrzucił propozycję. "Nie potrzebuję litości," rzucił gniewnie, ale po chwili głos mu złagodniał. "Chciałem tylko usiąść i odpocząć."
Dziewczyna nie ustępowała. "Proszę, niech pan na chwilę przerwie. Pomożemy panu," powiedziała, a potem zwróciła się do swojego kolegi, prosząc, żeby poszedł po jedzenie.
Gdy chłopak odszedł, dziewczyna usiadła obok bezdomnego. "Naprawdę, proszę mi powiedzieć, co się stało. Jak to się stało, że pan tutaj trafił?"
Mężczyzna spuścił głowę i zaczął opowiadać. "Kiedyś miałem dom, pracę i żonę. Byliśmy szczęśliwi," zaczął, ale przerwał na moment, jakby zbierając siły na dalsze słowa. "Potem żona zachorowała. Ciężka choroba, kosztowne leczenie. Sprzedałem dom, by zapłacić za lekarzy. Myślałem, że się uda, że ona wróci do zdrowia. Ale ona... zmarła." Jego głos załamał się, a po policzku spłynęła mu łza.
Dziewczyna słuchała z zapartym tchem, wzruszona do głębi. "A pan? Co się z panem stało?"
"Nie miałem już gdzie wrócić. Wszystko sprzedałem. Próbowałem znaleźć pracę, ale nikt nie chce zatrudnić kogoś, kto wygląda jak ja. Bez domu, bez niczego," wyznał z rezygnacją.
Chłopak wrócił z jedzeniem, a dziewczyna z wdzięcznością wzięła od niego torbę, przekazując ją mężczyźnie. "Proszę, niech pan zje coś ciepłego," powiedziała delikatnie.
Bezdomny, chociaż początkowo niechętny, w końcu przyjął jedzenie i zaczął jeść. Wzruszenie dziewczyny było widoczne jak na dłoni, a jej kolega zapytał: "Czy jest jakieś miejsce, gdzie pan może się schronić? Schronisko dla bezdomnych?"
Mężczyzna pokręcił głową. "Nie znam takiego miejsca."
"Może pomoże Fundacja dla potrzebujących?" zaproponowała dziewczyna. "Słyszałam o nich, pomagają znaleźć schronienie i pracę."
"Spróbujmy," zgodził się chłopak. "Mam numer telefonu do nich. Zadzwonię i opowiem, co się stało."
Fundacja szybko odpowiedziała na ich apel. Oferowali miejsce w schronisku oraz dalszą pomoc. Chłopak przekazał informację bezdomnemu, który z wdzięcznością w oczach zgodził się na propozycję.
Razem ruszyli w kierunku parkingu, gdzie czekał samochód. Przechodnie patrzyli na nich z mieszanką podziwu i dezaprobaty, niektórzy kręcili głowami, inni uśmiechali się poparciem. Wkrótce potem dotarli do schroniska – schludnego miejsca, które zapewniało podstawowe potrzeby życiowe. Pracownicy Fundacji przyjęli mężczyznę z serdecznością, obiecując pomoc w znalezieniu pracy.
Bezdomny nie mógł uwierzyć w to, co się działo. "Dziękuję wam," powiedział, łamiącym się głosem. "Nie wiem, jak mam wyrazić swoją wdzięczność."
"Pomogliśmy, bo tak trzeba," odparła dziewczyna. "Mamy nadzieję, że to początek nowego życia dla pana."
Pożegnali się serdecznie. Bezdomny mężczyzna czuł, że jego życie zaczyna się zmieniać. Zyskał dach nad głową, a z pomocą Fundacji miał szansę na znalezienie pracy.
Ta jedna chwila, gdy para młodych ludzi zdecydowała się pomóc, odmieniła jego los. Refleksja końcowa jest prosta: warto być dobrym, pomagać bezinteresownie, bo wpływ jednej chwili może zmienić życie drugiej osoby na zawsze.
Istotne jest, aby w tych czasach, pełnych niepokoju i podziałów, znajdywać w sobie miejsce na życzliwość i empatię. Każdy z nas może być współczesnym dobrym Samarytaninem i odmienić czyjeś życie na lepsze. Ile warte jest jedno dobre serce wiedzą tylko ci, którym udało się doświadczyć jego cudów.
Ocena nauczyciela:
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 1.09.2024 o 11:08
O nauczycielu: Nauczyciel - Magdalena W.
Mam 10‑letnie doświadczenie w pracy w liceum ogólnokształcącym i w przygotowaniach do matury. Dbam o to, by tekst był czytelny, logiczny i osadzony w przykładach, a młodszym uczniom pomagam ćwiczyć strategie pod egzamin ósmoklasisty. Na lekcjach łączę cierpliwy feedback z praktyką krok po kroku. Uczniowie często mówią, że dzięki temu widzą wyraźny postęp z tygodnia na tydzień.
Wspaniałe opowiadanie, które pięknie ukazuje ideę bycia dobrym Samarytaninem we współczesnym świecie.
Komentarze naszych użytkowników:
Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się