Spotkanie z Małym Księciem i lekcja, której nie zapomnę
Rodzaj zadania: Wypracowanie
Dodane: dzisiaj o 9:47
Streszczenie:
Poznaj spotkanie z Małym Księciem i lekcję o bliskości, trosce oraz odwiedzaniu bliskich. Znajdź inspirację do wypracowania dla ucznia szkoły podstawowej.
Najcenniejszy prezent
Tego popołudnia wszystko mnie irytowało. Najpierw dostałem słabą ocenę z matematyki, potem pokłóciłem się z kolegą, a na koniec mama przypomniała mi, że miałem odwiedzić babcię. Zupełnie o tym zapomniałem. Napisałem więc krótką wiadomość, że mam dużo nauki, i wyszedłem do parku. Chciałem w spokoju pograć na telefonie.
Usiadłem na ławce pod kasztanowcem. Właśnie kończyłem kolejny poziom gry, gdy usłyszałem cichy głos:
— Czy ta ławka jest zajęta?
Przede mną stał chłopiec o jasnych włosach. Miał na szyi długi szalik, którego końce poruszały się na wietrze.
— Nie — mruknąłem, nie odrywając wzroku od ekranu.
Chłopiec usiadł obok mnie. Przez chwilę przyglądał się moim dłoniom.
— Czy w tym małym pudełku mieszka ktoś bardzo ważny?
Spojrzałem na niego zdziwiony.
— To telefon. Gram.
— Aha. Myślałem, że z kimś rozmawiasz. Patrzysz na niego tak uważnie.
Dopiero wtedy zauważyłem, że nieznajomy wygląda dokładnie jak bohater książki, którą niedawno omawialiśmy w szkole.
— Ty jesteś… Małym Księciem?
Uśmiechnął się.
— Przybyłem na Ziemię, bo chciałem znowu zobaczyć miejsce, w którym spotkałem lisa. Odnalazłem podobne pola, ale jego tam nie było. Pomyślałem, że może powinienem jeszcze poczekać.
Wyłączyłem grę. Nagle przestała wydawać mi się interesująca.
— Przyleciałeś taki kawał drogi, żeby kogoś odwiedzić?
— Oczywiście. A ty nie odwiedzasz swoich przyjaciół?
Wzruszyłem ramionami.
— Odwiedzam. Tylko nie zawsze mam czas.
W tej samej chwili na ekranie pojawiła się wiadomość od babci: „Rozumiem. Ciasto zostawię ci na jutro”.
Mały Książę spojrzał na mnie pytająco. Opowiedziałem mu więc o umówionej wizycie.
— Babcia pewnie znowu chciała pokazywać stare zdjęcia — dodałem. — Znam już wszystkie te historie. Na urodziny kupię jej coś ładnego, to się ucieszy.
— A czy prosiła cię o prezent?
— Nie. Chciała, żebym przyszedł.
Chłopiec pochylił się i podniósł z ziemi liść. Obracał go przez chwilę w palcach.
— Kiedy pielęgnuję moją różę, czasem muszę słuchać jej skarg. Bywa kapryśna i nie zawsze ją rozumiem. Ale gdy jestem daleko, brakuje mi nawet tego.
Nie odpowiedziałem. Przypomniałem sobie, że babcia od rana przygotowywała moje ulubione ciasto. Pewnie co jakiś czas zerkała przez okno, wypatrując mnie przed blokiem.
— Myślisz, że jest jej przykro? — zapytałem.
— Nie wiem. Nie znam twojej babci. Możesz ją o to zapytać.
To było takie proste, że zrobiło mi się wstyd. Zamiast zadzwonić, schowałem się za wymówką.
Wybrałem numer. Babcia odebrała niemal natychmiast.
— Jednak mogę przyjść — powiedziałem. — Jeśli nie jest za późno.
— Dla ciebie? Nigdy. Wstawię wodę na herbatę.
Kiedy skończyłem rozmowę, Mały Książę już stał.
— Muszę poszukać lisa — oznajmił.
— A jeśli go nie spotkasz?
— To przynajmniej będę wiedział, że próbowałem.
Chciałem jeszcze zapytać go o różę i podróż między planetami, ale odwróciłem się na moment, żeby schować telefon. Gdy znów spojrzałem w stronę ścieżki, chłopca już nie było. Tylko za drzewami mignęło mi coś przypominającego złoty szalik.
U babci pachniało ciastem i herbatą. Położyłem telefon na dnie plecaka, a kiedy przyniosła album, sam zapytałem o zdjęcie młodego mężczyzny stojącego obok motocykla.
— Nie poznajesz? To twój dziadek! — roześmiała się.
Tej historii jeszcze nie słyszałem. Ani następnej. Wyszedłem dopiero wieczorem, zdziwiony, że czas minął tak szybko.
Od tamtego dnia częściej odwiedzam babcię. Nie zawsze mam coś ciekawego do opowiedzenia i nie przynoszę prezentów. Czasami pomagam jej tylko podlać kwiaty albo siadam obok, gdy rozwiązuje krzyżówkę. Wcześniej sądziłem, że takie chwile nic nie znaczą. Mały Książę pomógł mi zrozumieć, że właśnie z nich składa się bliskość.

Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się