Opowiadanie o spotkaniu z Papkinem w ogrodach jego domu
Rodzaj zadania: Wypracowanie
Dodane: godzinę temu
Streszczenie:
Poznaj opowiadanie o spotkaniu z Papkinem w ogrodach jego domu i zobacz, jak opisać bohatera Zemsty Fredry oraz jego cechy i zachowanie.
Przyznaję szczerze, że nie spodziewałem się nigdy spotkać Papkina – tej niezwykłej postaci „Zemsty” Aleksandra Fredry – w realnym świecie. A jednak los płata figle, bo trafiłem do jego ogrodów, tuż obok starego, nieco zaniedbanego dworku, który od razu zasugerował, że mieszka tu ktoś nietuzinkowy.
Był słoneczny poranek, a ja przechadzałem się ścieżką wysypaną żwirem. Zza żywopłotu wyskoczył nagle mężczyzna w barwnej marynarce, z szerokim, nieco przekrzywionym kapeluszem i rapierem wiszącym przy boku. Od razu go poznałem – to mógł być tylko Papkin! Przez chwilę stałem osłupiały, a on teatralnym krokiem zbliżył się do mnie i, kłaniając się nisko, zagaił:
– Witam cię, młody przyjacielu! Zdaje się, że zawitałeś w progi Papkina, najdzielniejszego z dzielnych!
Przedstawiłem się grzecznie, lekko się czerwieniąc, ale Papkin nie dał mi nawet dojść do słowa. Natychmiast zaczął opowiadać o swoich przygodach: jak to samotnie przeprawił się przez most na zamku Cześnika, jak w pojedynkę pokonał kilku uzbrojonych przeciwników i uratował Klarę z opresji. Jego barwny język i ogromna gestykulacja sprawiały, że naprawdę trudno było mu nie wierzyć. Papkin opowiadał wszystko z niespotykaną energią, raz po raz przerywając sobie, by poprawić kapelusz czy zerknąć nerwowo na zardzewiały rapier.
Zaproponował mi spacer po ogrodzie. Idąc wśród dzikich akacji, opowiadał dalej, przechodząc od historii o walkach do lamentów nad własnym losem. Narzekał, że nikt nie docenia jego odwagi, że wszyscy widzą w nim zaledwie błazna czy fantastę. A przecież – przekonywał – ma duszę rycerza i marzy o wielkich czynach oraz o wiecznej sławie.
W pewnym momencie zatrzymał się, wyciągnął zza pazuchy swego słynnego „eliksiru życia” – butelkę z wodą, którą udawał magiczny napój – i z powagą zaproponował mi łyk, zapewniając, że po nim stanę się nieśmiertelny. Wtedy już nie mogłem ukryć uśmiechu. Papkin dostrzegł to i sam także się roześmiał, jakby zrozumiał moją ironię. Na chwilę opadła z niego ta maska bohatera, a zobaczyłem w nim człowieka – nieco zagubionego, łasego na uznanie i spragnionego towarzystwa.
Kiedy żegnałem się z Papkinem, ten nagle spoważniał. Chwycił mnie za rękę i z pewną szczerością w głosie powiedział:
– Wiesz, młody przyjacielu, świat byłby nudny, gdyby wszyscy byli tylko rozsądnymi realistami. Trochę fantazji i odrobina odwagi czasem się przydają, nawet jeśli nie wszystkich można tym oczarować.
Wracając do domu, długo myślałem o moim spotkaniu z Papkinem. Na początku wydawał mi się po prostu śmieszny i lekko żałosny. Chciałem nawet – jak wielu postaci w komedii Fredry – śmiać się z jego bujnych opowieści i przesadzonego poczucia własnej wartości. Ale przecież w tej przesadzie, w tej dziecięcej wręcz potrzebie bycia bohaterem, kryła się jakaś prawda o ludzkich marzeniach i lękach.
Papkin to nie tylko samochwała i tchórz, ale przede wszystkim człowiek, który chce być ważny, który pragnie uwagi i akceptacji otoczenia. Skrywa swoje słabości pod maską odwagi i fantazji – tak naprawdę jest w nim coś z każdego z nas. Może dlatego, mimo wszystkich jego wad, nie potrafimy go całkiem odrzucić. Bo to właśnie Papkin – z nielichymi kompleksami, ale i z marzeniami większymi niż wszystko wokół – przyciąga nas do siebie, pozwala się śmiać i wzruszać jednocześnie.
Spotkanie z Papkinem nauczyło mnie, że często głośni przechwałkowie to po prostu ludzie bardzo wrażliwi, którzy boją się odrzucenia, a swoje słabości tuszują opowieściami o własnej wielkości. Zrozumiałem, że warto patrzeć głębiej za czyjeś maski, bo pod kolorowym kapeluszem Papkina kryje się serce prawdziwego marzyciela, który – jak my wszyscy – czasem po prostu chce zostać dostrzeżony.

Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się