Moja przygoda w puszczy ze Stasiem i Nel - wymyśl i napisz swoją przygodę podczas trwania akcji W pustyni i w puszczy
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 15.07.2024 o 21:39
Rodzaj zadania: Streszczenie
Dodane: 15.07.2024 o 20:50
Streszczenie:
Przeżyłem ekscytującą przygodę w afrykańskiej puszczy ze Staśem, Nelem i Kingiem, przepełnioną odwagą, przyjaźnią oraz niespodziewanymi zagrożeniami. Ta podróż nauczyła mnie wartości współpracy i determinacji w przetrwaniu. ??
Moja przygoda w puszczy ze Stasiem i Nel
#Kiedy czytamy "W pustyni i w puszczy" Henryka Sienkiewicza, odkrywamy fascynującą opowieść o podróży i przetrwaniu, gdzie głównymi bohaterami są Staś Tarkowski i Nel Rawlison. Staś, czternastoletni chłopiec, jest odważny i zaradny, natomiast ośmioletnia Nel czaruje swą niewinnością i delikatnością. W ich przygodzie towarzyszy im King, mały słonik, który staje się wiernym przyjacielem. Pomagają im również Kali i Mea, afrykańscy przewodnicy, których lojalność i wiedza o puszczy okazują się nieocenione.
Tłem akcji jest dzika afrykańska puszcza, której sercem jest ogromny baobab nazwany przez Stasia "Krakowem". Drzewo to staje się ich domem-schronieniem pośród niebezpiecznych warunków, pełnych nieoswojonej natury i licznych zagrożeń. Mimo to dzieci odnajdują tam chwilowe poczucie bezpieczeństwa.
Moja wymyślona przygoda z nimi miała miejsce właśnie w tej afrykańskiej dżungli, w czasie codziennych zmagań o przetrwanie. Przygoda ta była jednym z wielu momentów, które ukazały nam, jak ważna była odwaga, przyjaźń i zaufanie w tych ekstremalnych warunkach.
Rozwinięcie
Codzienne życie w "Krakowie" było pełne wyzwań, lecz także zyskało pewną rutynę, która dawała bohaterom poczucie stabilności. Każdego dnia rozpoczynaliśmy nasze czynności od porannej toalety i prostego posiłku, a następnie dzieliliśmy się obowiązkami. Staś, jako najstarszy i najodważniejszy, udawał się na polowania. Miał przy sobie sztucer, którym potrafił zręcznie posługiwać się nawet w najtrudniejszych warunkach. Kali, silny i zwinny młodzieniec, pomagał w zbieraniu owoców oraz korzeni, które były podstawą naszego wyżywienia. Mea opiekowała się Nel i dbała o porządek w naszym schronieniu. Ja, jako nowy członek ich drużyny, starałem się włączać do każdej z tych czynności, poznając tajniki życia w dżungli.Jednym z naszych najważniejszych zadań była opieka nad Kingiem, który rósł w zastraszającym tempie. Każdego dnia potrzebował coraz większej ilości jedzenia, głównie owoców i roślin. Zbieranie tego pożywienia było dla nas nie lada wyzwaniem. Czasami musieliśmy oddalać się od baobabu, aby znaleźć dostateczną ilość jedzenia dla olbrzymiego słonia. Te samotne wyprawy były ryzykowne, ale konieczne.
Mimo licznych niebezpieczeństw, jakie czyhały w dziczy, czuliśmy się względnie bezpieczni w pobliżu "Krakowa". Dżungla była dla nas nieprzewidywalna, ale nauczyliśmy się polegać na instynkcie Kinga, który niejednokrotnie ostrzegł nas przed nadchodzącym zagrożeniem.
Pewnego dnia, podczas jednej z wypraw zbierackich, coś zakłóciło nasze poczucie bezpieczeństwa. Zanim zdążyłem zebrać wystarczającą ilość owoców, usłyszałem szelest w krzakach. Serce zaczęło bić szybciej. Czas zdawał się stanąć w miejscu, a powietrze zagęściło się od napięcia. Wtedy zobaczyłem parę zielonych, błyszczących oczu przebijających się przez zarośla i ledwo dostrzegalną płową sierść drapieżnika.
Zamarłem. Przede mną stał wobo - tajemnicze, dzikie stworzenie przypominające skrzyżowanie lamparta i wilka. Przez chwilę czułem, że nie ma dla mnie ucieczki. Pamiętam tylko, że ręce zdrętwiały mi od strachu, a ciało stało się ciężkie jak z ołowiu. W chwilę później rozległ się donośny huk. To był Staś ze swoim sztucem. Bez chwili wahania wycelował i oddał strzał, ratując mnie od niechybnej śmierci.
Kali krzyczał: "Pan wielki zabić wobo!" Jego okrzyk radości odbił się echem po całej puszczy. Choć drapieżnik leżał martwy, emocje nie opadły natychmiast. Z trudem oddychając, patrzyłem na Stasia z ogromnym podziwem i wdzięcznością. Był niezwykle odważny i pewny siebie. Widziałem, że nauczył się działać błyskawicznie, co było kluczowe w tak wymagających warunkach.
Pokonane wobo okazało się specyficznym drapieżnikiem, którego cechy zaskakiwały nas wszystkich. Wyglądało niesamowicie jakby pochodziło z najdzikszych zakątków wyobraźni - jego sylwetka przypominała lamparta, a krępa budowa ciała i wyraziste kły zdawały się wskazywać na wilka. Niezwykle rzadki okaz, z którym nikt z naszej grupy wcześniej się nie spotkał.
Po całym zdarzeniu długo nie mogliśmy dojść do siebie. Nel wtuliła się w Mea, a ja, wciąż oszołomiony, myślałem tylko o tym, jak blisko byłem od opuszczenia tego świata. Staś podszedł do mnie i klepnął mnie w ramię, mówiąc: "Musimy być teraz jeszcze bardziej ostrożni. Puszcza skrywa wiele tajemnic."
Zakończenie
Tamten dzień w puszczy zapadł mi głęboko w pamięci jako najbardziej trzymający w napięciu moment całej naszej podróży. Zrozumiałem, że nawet tam, gdzie czuliśmy się bezpieczni, nie mogliśmy tracić czujności. Baobab, nasz "Kraków", był symbolem schronienia i domem w sercu dzikiej Afryki, ale nawet on nie mógł w pełni uchronić nas przed nieustannymi zagrożeniami.Marzyliśmy o powrocie do domów, do ojców, którzy czekali na nas z niepokojem. Życie w Afryce nauczyło nas, jak cenne są chwile spędzone w gronie bliskich i w bezpieczeństwie. Mieliśmy nadzieję, że wkrótce nasza wędrówka dobiegnie końca, a spotkamy się z ukochanymi w Polsce.
Na koniec naszej przygody zrozumiałem, jak ważna jest odwaga i zdolność do podejmowania szybkich decyzji. Wobec niebezpieczeństwa, które pojawia się niespodziewanie, musimy być gotowi na wszystko. Przyjaźń i wzajemna pomoc w trudnych sytuacjach stały się kluczowymi wartościami w naszym przetrwaniu.
Przygoda w puszczy nauczyła nas również pokory wobec siły i tajemnic natury. Staś, Nel, Kali, Mea i King nie byli tylko bohaterami mojej wymyślonej przygody, ale także symbolami człowieczeństwa i współpracy, które pozwalały nam wspólnie przetrwać najtrudniejsze chwile.
Pomimo ogromu trudności, których doświadczyliśmy, nadzieja na powrót do domu była naszą siłą napędową. Afrykańska dżungla nauczyła mnie wiele – ale przede wszystkim to, że zjednoczeni i zdeterminowani ludzie mogą pokonać nawet największe wyzwania. Staś i Nel, jako młodzi bohaterowie, stali się dla mnie wzorem odwagi i hartu ducha, które będą mi towarzyszyć przez całe życie.
Ocena nauczyciela:
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 15.07.2024 o 21:39
O nauczycielu: Nauczyciel - Krzysztof K.
Od 15 lat pracuję w liceum ogólnokształcącym — prowadzę przygotowania maturalne i wspieram uczniów młodszych przed egzaminem ósmoklasisty. Uczę logicznego myślenia, klarownego planu i skutecznej argumentacji opartej na lekturach i tekstach nieliterackich. Na zajęciach panuje porządek i spokój, dzięki czemu łatwiej skupić się na meritum. Moi uczniowie cenią konkret, przykłady oraz powtarzalne schematy, które dają wyniki.
Wypracowanie ma doskonałą fabułę, która wciąga czytelnika od pierwszego zdania.
Komentarze naszych użytkowników:
Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się