Wyprawa ojca z synem na ryby - opowiadanie.
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 18.10.2024 o 9:56
Rodzaj zadania: Wypracowanie z historii
Dodane: 17.10.2024 o 16:04

Streszczenie:
W letni poranek 1935 r. Jan i Andrzej wyruszają na ryby. Po chwili radości i przygód, odżywają wspomnienia o rodzinie i wartościach bliskich chwil. ??
Był ciepły, letni poranek w 1935 roku. Słońce ledwo co wschodziło nad horyzontem, a jego promienie delikatnie ogrzewały powierzchnię jeziora Gopło. Zielone brzegi jeziora tonęły w porannej mgle, a fale spokojnie obmywały piaszczysty brzeg. Nadmorski wiatr przyniósł ze sobą zapachy lasu i wilgotnej ziemi. Na tym tle rozgrywała się słodko-gorzka historia, która miała zapisać się w pamięci dwóch bliskich sobie osób – ojca, Jana, i jego syna, Andrzeja.
Jan, uprzedzając wydarzenia dnia, wstał wcześnie rano, by przygotować się do wyprawy na ryby. Cichy odgłos kuchennych naczyń obudził Andrzeja, który nie mógł się doczekać tego wspólnego dnia z ojcem. W ich małym domku nad jeziorem wspólne chwile były na wagę złota, a wyprawy na ryby były ich ulubionym rytuałem.
- Tato, gotowy? – zapytał Andrzej, wchodząc do kuchni, gdzie Jan już przygotowywał skromne śniadanie. - Prawie, synu. Zjemy coś na szybko i ruszamy. Pogoda zapowiada się idealnie – odpowiedział Jan z uśmiechem, zawiązując prowizoryczny węzeł na koszyku z prowiantem.
Posiłek minął szybko, a po nim przyszła pora na pakowanie. Przemyślane ruchy Jana, który starannie sprawdzał sprzęt wędkarski i zabezpieczał go przed niepotrzebnymi uszkodzeniami, kontrastowały z młodzieńczą energią Andrzeja, który skakał wokół, upewniając się, czy zabrali wszystko, czego potrzebują.
- Andrzej, pamiętaj o wiosłach! – przypomniał Jan, widząc jak syn gromadzi sprzęt przy brzegu. - Tak, tato. Wszystko gotowe! – odparł chłopiec, choć jego myśli krążyły już wokół chwil, które miały nastąpić.
Ich łódź – stara, ale wciąż w dobrej kondycji – delikatnie zakołysała się na wodzie, gdy obaj wsiedli do środka. Z każdym ruchem wioseł oddalali się od brzegu, wchodząc na głębsze wody. Jan często opowiadał synowi o przeszłości, o czasach, gdy jako młody chłopak podobnie jak teraz z własnym ojcem wyruszał na ryby.
- Tutaj Twoje dłonie, niech prowadzą cię do dużego suma, synu – śmiał się Jan, podając Andrzejowi wędkę.
- Jak wtedy, kiedy złowiłeś tego ogromnego szczupaka, prawda tato? – zapytał chłopiec, z błyskiem ciekawości w oczach.
- Tak, dokładnie wtedy. Nawet teraz czuję emocje tamtej chwili – odpowiedział Jan, pogrążając się we wspomnieniach o czasie spędzonym z własnym ojcem.
Spokój jeziora został przerwany nagłym szarpnięciem. Andrzej poczuł silne napięcie na wędce, a serce zabiło mu szybciej.
- Tato! Coś złapało! – wykrzyknął, walcząc z żyłką, która zdawała się ciągnąć go do wody.
Ojciec natychmiast zareagował, pomagając synowi w walce z nieznanym czempionem głębin. Po kilku minutach zmagań ukazał się ich oczom ogromny sum, ryba tak wielka, że trudno było uwierzyć w jej istnienie. Zapomnieli jednak o jednym – w zamieszaniu utracili kontrolę nad wiosłami, które wymknęły się z łodzi i teraz delikatnie dryfowały na falach jeziora.
- Oj, synu, zapomnieliśmy! – zaśmiał się Jan, choć sytuacja była nader problematyczna.
- Co teraz zrobimy, tato? – zapytał Andrzej ze śmiechem, choć obawiał się możliwości pozostania na jeziorze dłużej niż planował.
- Nic się nie martw. Zaufaj naturze i czasowi. To podziękowanie za ten cudowny nasz połów – odparł Jan, spoglądając na syna z nieukrywaną dumą.
Tak też zrobili – oddali się błogiemu dryfowaniu, podziwiając słońce już wysoko na niebie. Jan ponownie opowiedział synowi historie, tym razem o swych letnich wakacjach spędzanych na łowieniu ryb z dziadkiem. Ten i inne podobne momenty z życia, z dala od codziennych trosk, były jak retrospekcje, przypominając Janowi o wartości i pięknie chwil spędzonych z rodziną.
Dryfowanie zakończyło się, gdy inna łódka – prowadzona przez przyjaciela rodziny, pana Kowalskiego – nadpłynęła z pomocą. Z ich pomocą Jan i Andrzej powrócili na brzeg, z sumem, który z pewnością będzie pamiątką, ale przede wszystkim z kolejnym wspólnie przeżytym dniem, który przypomniał im, co doskonale wiedzieli – że czas spędzany z bliskimi, w zgodzie z naturą, to najcenniejszy skarb, jaki można znaleźć w życiu.
Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się