Jeden dzień w świecie Ebenezera Scrooge'a.
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 15.12.2023 o 14:15
Rodzaj zadania: Wypracowanie
Dodane: 14.12.2023 o 20:09

Streszczenie:
Dzięki determinacji i nadziei bohater postanawia poznać skąpego Ebenezera Scrooge'a. Choć spotkanie jest pełne negatywnych emocji, bohater nie poddaje się i próbuje odmienić serce Scrooge'a. Jest pewien, że ten dzień nie był bezcelowy. ?
To był mroźny i ponury dzień. Śnieg sypał się z nieba, pokrywając całe miasto grubą warstwą białego puchu. Przechodnie spieszyli się po chodnikach, starając się nie zastygać w tej lodowej krainie. A ja? Ja miałem całkiem inny cel. Miałem spotkać się z jednym z najważniejszych ludzi w moim życiu – Ebenezerem Scroogem.
Wszyscy mieszkańcy okolicy mówili o nim jako o skąpym i zimnym jak lód. Ale ja chciałem go poznać. Być może miałem jakąś dziwną nadzieję, że w nim istnieje iskra człowieczeństwa. Stałem przed jego siedzibą, otoczoną ziemią i lodem. Wiedziałem, że będzie to wyjątkowy dzień.
Gdy wchodziłem do wnętrza, od razu poczułem nieprzyjemną atmosferę. W powietrzu unosił się tak silny zapach zgnilizny i próchna, że aż trudno było oddychać. Przez ogromną halę przemknął srogi staruszek. To musiał być Scrooge. Wyglądał tak jakby na jego ramionach osiadły długie, zimowe pająki.
- Dzień dobry, panie - uprzedziłem go, starając się nawiązać kontakt.
- Czy możemy przeznaczyć chwilę pana czasu? - zapytałem i dodałem - Mam nadzieję, że nie będę przeszkadzał panu w zajęciach.
Scrooge spojrzał na mnie zimnym, nieprzyjaznym spojrzeniem, ale nie odmówił. Usiedliśmy naprzeciwko siebie przy drewnianym stole i rozpoczęliśmy rozmowę.
- Panie Scrooge, słyszałem, że jest pan bardzo bogaty - zacząłem. - Ale czy kiedykolwiek czuje pan samotność z powodu swojej chciwości?
Nagle Scrooge zaczął się śmiać, jakby w rękach trzymał całe skrzepy złota.
- Samotność? - wykrzyknął. - Czy pan nie widzi, że moje bogactwo daje mi władzę i kontrolę nad wszystkim? Nie potrzebuję innych ludzi.
Słuchając tych słów, poczułem gorycz w gardle. Ale wiedziałem, że nie mogę się załamywać. Musiałem poznać tę historię od wewnątrz. Dlatego kontynuowałem.
- Czy nie czuje pan czasem żalu, że takimi drobnymi czynami doprowadził pan do tego, że teraz jest pan osobą znienawidzoną przez wszystkich?
Scrooge skinął głową, ale nie odpowiedział od razu. Chwila ciszy wisiała w powietrzu, była tak gęsta, że można było ją ciąć nożem.
- Tak - w końcu przyznał. - Czasami... cóż, zawsze czuję żal. Ale co z tego? Czy to coś zmieni?
Patrzyłem na niego, łudząc się, że musi być jakaś iskra nadziei w jego siedzibie pełnej chłodu. A jednak, nie znalazłem nic. Postanowiłem przekonać go w inny sposób. To było moje zadanie.
Opuszczając jego siedzibę, wiedziałem, że ten dzień był wyjątkowy. Musiałem go poznać, musiałem odmienić jego serce. Być może to właśnie on był moją szansą. Nie zamierzałem się poddawać. Tak, był to ciężki dzień, ale miałem nadzieję, że nie byłby bezcelowy.
Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się