Opowiadanie: Marta nerwowo rozglądała się po parku – zniknął jej piesek
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 8.02.2026 o 13:04
Rodzaj zadania: Wypracowanie
Dodane: 5.02.2026 o 12:32
Streszczenie:
Poznaj opowiadanie o Marcie, która nerwowo szuka zaginionego pieska w parku. Sprawdź, jak poradzić sobie z trudną sytuacją.
Marta nerwowo rozglądała się po parku. Nigdzie nie było widać jej pieska. Z każdą chwilą serce biło jej coraz szybciej, a w głowie kłębiły się najczarniejsze myśli. „Co jeśli ktoś go zabrał?” – przemknęło przez jej myśli. Stojąc na środku parku, czuła się bezsilna. Był to park w niewielkiej miejscowości, gdzie wszyscy się znali. Marta była jednak świadoma, że właśnie w takim miejscu pies mógł z łatwością się zagubić.
Nagle przypomniała sobie o Agnieszce, swojej bliskiej przyjaciółce, która mieszkała tuż obok parku. Agnieszka zawsze miała dobre rady na wszystko i potrafiła uspokoić Martę w najbardziej nerwowych sytuacjach. Zdecydowała się do niej zadzwonić. Drżącymi rękami wybrała numer i przyłożyła telefon do ucha.
— Cześć, Agnieszka, słuchaj, stało się coś strasznego! Zgubiłam pieska! — wyrzuciła z siebie jednym tchem.
— Spokojnie, Marta. Gdzie jesteś teraz? — usłyszała spokojny głos przyjaciółki po drugiej stronie linii.
— W parku. Przeszukałam już chyba każdy zakątek, ale nigdzie go nie ma! — odpowiedziała Marta, czując, że łzy zaczynają napływać jej do oczu.
— Zaraz tam będę. Szukaj dalej, a ja spróbuję zawiadomić innych — zapewniła Agnieszka.
Marta przeszła przez alejki parku jeszcze raz, wołając imię swojego pieska. Jej głos drżał, a echo rozchodziło się po pustym parku. Przypomniała sobie książkę „Chłopcy z Placu Broni” Ferenca Molnára, gdzie młody Nemeczek walczył z nieprzychylnymi mu losami i przeciwnościami. Marta poczuła, że nie może się teraz poddać, musiała walczyć o odnalezienie pupila.
Minęło niewiele czasu i Marta ujrzała biegnącą w jej stronę Agnieszkę. W ręku trzymała plik kartek.
— Zrobiłam plakaty. Przykleimy je w różnych częściach miasta, może ktoś go widział — powiedziała Agnieszka, podając Marcie kilka egzemplarzy. Na plakatach widniało zdjęcie pieska i kontakt do Marty.
Marta poczuła, że przyjaciółka daje jej nadzieję. Razem zaczęły rozwieszać plakaty na latarniach i słupach ogłoszeniowych. Miały nadzieję, że ktoś się odezwie. Ich wysiłki przypomniały Marcie misję bohaterów książki „Tajemniczy ogród” Frances Hodgson Burnett. Tamtejsi bohaterowie nie ustępowali w drodze do rozwiązania sekretów ukrytych w ogrodzie, a Marta czuła, że musi odnaleźć pieska, niezależnie od przeciwności.
Dzień mijał, a nadzieje na szybkie odnalezienie pieska malały. W końcu zmęczone wróciły do domu Marty. Usiadły na kanapie w salonie. Marta czuła, jak mocno bije jej serce.
— Co jeśli nie znajdziemy go? — zapytała przyciszonym głosem.
Agnieszka spojrzała na nią z troską w oczach.
— Znajdziemy go. Może to zająć trochę czasu, ale nie możemy się poddać. Przecież pamiętasz, jak kończy się „W pustyni i w puszczy” Sienkiewicza? Staś i Nel odnaleźli się po wielu przygodach. Musisz wierzyć, że my też go odnajdziemy — dodała.
Mijały dni, a Marta i Agnieszka nie ustępowały w poszukiwaniach. Plakaty przyniosły pewne efekty, ponieważ kilka osób zadzwoniło, przekazując informacje, które pomagały w zawężeniu obszaru poszukiwań. Na spacerach po parku Marta często widywała innych właścicieli psów, którzy obiecali również mieć oko na jej pupila.
W końcu, około tygodnia po zniknięciu pieska, Marta otrzymała telefon. Starsza pani, mieszkająca w sąsiedniej wiosce, twierdziła, że widziała podobnego pieska. Marta, nie tracąc ani chwili, razem z Agnieszką wyruszyły na wskazane miejsce.
Kiedy dotarły na miejsce, okazało się, że starsza pani faktycznie znalazła pieska. Okazało się, że piesek zaskoczył się hałasem i uciekł w panice. Marta zalała się łzami ulgi, dziękując starszej pani za pomoc.
Kiedy w końcu wróciła do domu ze swoim ukochanym zwierzakiem, zdała sobie sprawę, jak wiele nauczyły ją te poszukiwania. Upór, nadzieja i wsparcie przyjaciół są kluczami do rozwiązania każdej trudnej sytuacji — niczym w największych dziełach literatury. Marta zrozumiała, że w życiu, podobnie jak w literaturze, czasem trzeba przejść przez trudności, by docenić to, co się ma.
Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się