Opowiadanie w świecie „Pana Tadeusza” z narracją pierwszoosobową
Rodzaj zadania: Wypracowanie
Dodane: dzisiaj o 14:45
Streszczenie:
Poznaj opowiadanie w świecie Pana Tadeusza z narracją pierwszoosobową. Zobacz, jak bohater trafia do Soplicowa i próbuje odmienić losy jego mieszkańców.
Obudziłem się w zupełnie obcym miejscu. Przez chwilę patrzyłem oszołomiony na kasztanowe belki sufitu. W oknie szemrały liście grusz, a przez rozchylone firanki wpadał zapach tataraku. Oparłem się na łokciu. Przed oczami mignęło mi kilka znajomych postaci, które widywałem dotąd jedynie na kartach „Pana Tadeusza”. Czyżby to był dwór Sopliców?
Cicho podniosłem się z łóżka. Słyszałem gwar: ktoś nawoływał służbę, ktoś dźwięcznie trzaskał pokrywkami od rondla, w tle bzyczała stara zegarowa pozytywka. Zrozumiałem, że muszę wtopić się w otoczenie, żeby nie wzbudzać podejrzeń. Spojrzałem na siebie – byłem ubrany we frak, obok na krześle leżała kontuszowa szarfa. Kim tu byłem?
Wychyliłem się na korytarz i natknąłem się na drobną dziewczynę z warkoczykiem – to musiała być Zosia. Wyglądała na zamyśloną, bawiła się bukiecikiem polnych kwiatów. Przechodząc obok, ukłoniłem się lekko, próbując nie zdradzić zaskoczenia.
— Dzień dobry, panie... przepraszam, nie mieliśmy okazji się spotkać — zagadnęła nieśmiało.
— Nazywam się Antoni Jutrzenka. Przybyłem tu niedawno, z Litwy, z polecenia księdza Robaka — odpowiedziałem pierwszym imieniem, jakie przyszło mi do głowy.
Oczy Zosi błysnęły. — Ach, więc z Litwy... to pewnie znacie obyczaje pana Tadeusza i wszystkich tu obecnych? My tu, w Soplicowie, jesteśmy przywiązani do tradycji, choć czasem, jak widzicie, losy się plączą...
Miała rację. Feeria uczuć, waśni i sekretów ledwo się tliła pod powierzchnią. Już wkrótce miała nastać kolacja, podczas której Tadeusz niechcący obrazi Telimenę, na nowo rozpali się spór o zamek, a Gerwazeusz poprzysięgnie zemstę. Czy miałem szansę zmienić losy tych ludzi?
Teraz już wiedziałem — muszę podjąć działanie. Zacząłem od rozmowy z Sędzią Soplicą. Zaprosił mnie do biblioteki, gdzie wertował stare rękopisy. Przy herbacie odważyłem się poruszyć temat przyszłości Soplicowa.
— Panie Sędzio, świat się zmienia. Czas pokoju nie trwa wiecznie, niedługo po tej ziemi mogą przejść obce wojska. Może warto rozważyć pojednanie z Gerwazym i Hrabim? Soplicki honor na tym nie ucierpi, a dwór zyska spokój.
Sędzia zamyślił się głęboko. Musiałem uderzyć w czułą strunę — jego umiłowanie dla wszelkich tradycji, również tych związanych z gościnnością i pojednaniem.
W kolejnych dniach starałem się być wszędzie — pomagałem Zosi zbierać róże w ogrodzie, słuchałem historii Wojskiemu i brałem udział w polowaniu, które miało przeobrazić się w kłótnię między Hrabią a Tadeuszem. Tam, gdy zaczęły padać gorące słowa, przekierowałem rozmowę na wspomnienia z dzieciństwa, stawiając na to, co ludzi łączy, nie dzieli. Rzuciłem mimochodem:
— Na Litwie, panowie, niech będzie zgoda, wszak wrogów mamy poza granicami — nie wśród siebie.
Zauważyłem, że spojrzenia kilku szlachciców złagodniały. Wśród nich był Tadeusz, młodzieniec, który wahał się pomiędzy miłością do Zosi a fascynacją Telimeną, nieświadomy jeszcze, jak wiele może stracić przez jedno nietrafione słowo.
Którejś nocy, podsłuchałem poważną rozmowę księdza Robaka. Wiedziałem, kim jest naprawdę — to Jacek Soplica, ojciec Tadeusza i dawny banita. Nie mogłem dopuścić do jego śmierci podczas rosyjskiego najazdu. W odpowiednim momencie ostrzegłem go przed zasadzką na brzegu Niemna, pod płonącym zamkiem. Ocaliłem jego życie — dzięki temu mógł wyznać swą tajemnicę synowi i Zosi, dając rodzinie pojednanie.
Tym sposobem udało mi się nie tylko zapobiec waśni pomiędzy szlachtą, ale też ocalić Jacka Robaka i zapewnić młodym niezakłóconą miłość. Gdy nadszedł dzień zaręczyn Zosi i Tadeusza, dwór pełen był śmiechu, a stół uginał się od jadła. Sędzia z dumą patrzył na rodzinę, Gerwazy i Hrabia ściskali sobie dłonie, a ksiądz Robak życzył wszystkim zgody — prawdziwej, sercem budowanej.
Ostatniego wieczora w Soplicowie spojrzałem w głąb litewskiej nocy i zrozumiałem, że moje miejsce będzie zawsze tam, gdzie mogę wnieść odrobinę dobra do świata — również tego, który żyje w książkach Adama Mickiewicza.

Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się