Wypracowanie

Zostałem rozbitkiem - opowiadanie z narracją pierwszoosobową

approveTa praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 22.05.2024 o 19:29

Rodzaj zadania: Wypracowanie

Streszczenie:

Chłopiec przeżywa burzliwą podróż statkiem do Brazylii, zatonięcie, ostatecznie lądowanie na bezludnej wyspie, walkę o przetrwanie i spotkanie z tubylcami, a następnie uratowanie przez załogę. Przygoda zmienia jego życie na zawsze. ??️

Wszystko zaczęło się w letni, upalny dzień, kiedy wsiedliśmy na pokład statku, kierując się w stronę Brazylii. Miałem wtedy czternaście lat i ta podróż była dla mnie wielką przygodą. Właśnie zakończyłem rok szkolny i rodzice pozwolili mi towarzyszyć kapitanowi Huckowi jako młodszy kadet. Byłem pełen entuzjazmu i ciekawości. Początek naszej podróży przebiegał spokojnie. Słońce świeciło wysoko na niebie, a morze było niewiarygodnie spokojne. Sielankowa atmosfera na statku tworzyła iluzję, że nic nie mogłoby nas zaskoczyć.

Kapitan Huck był doświadczonym żeglarzem. Miał niemal sześćdziesiąt lat, wyrzeźbioną przez wiatr i sól morską twarz oraz niepodważalny autorytet. Każdy na pokładzie darzył go ogromnym szacunkiem. Bosman Rick, bardziej przyjacielski i dostępny dla załogi, zawsze miał praktyczne rozwiązania na każde morskie wyzwanie. Spędzając z nim czas, nauczyłem się wiązania różnych węzłów i podstawowych zasad przetrwania na morzu.

Celem naszej podróży była Brazylii. Mieliśmy dostarczyć ważny ładunek, co dodawało naszemu rejsowi dodatkowego znaczenia. Wszystko przebiegało zgodnie z planem, aż do momentu, gdy pojawiły się pierwsze oznaki nadciągającego sztormu.

Początkowo były to tylko ciemne chmury na horyzoncie, ale szybko rozrosły się w mroczną masę, której towarzyszyły błyskawice i huk piorunów. Morze zaczęło się burzyć, a wiatr nabierał niepokojącej siły. Przez całą załogę przeszedł złowrogi szmer niepokoju. Strach i desperacja malowały się na twarzach wszystkich. Kapitan Huck wydał jasne rozkazy, starał się zachować spokój, ale nawet on nie mógł ukryć obaw o los statku.

Sztorm uderzył z niewyobrażalną siłą. Fale wyższe niż piętrowe budynki przewracały statek na boki, a deszcz lał strumieniami. Walczyliśmy o utrzymanie równowagi, ale w końcu, po uderzeniu o skały, statek zaczął tonąć. W panice szukaliśmy szalup ratunkowych. Flarami próbowaliśmy przywołać pomoc, ale nikt się nie zjawiał. W końcu, w pełnym desperacji działaniu, musiałem opuścić statek.

Oszołomiony i zalany falami niewiarygodnym przypadkiem ocaliłem się na plaży. Znalazłem się na bezludnej wyspie, otoczony ciszą i pustką. Żaden człowiek, żadna cywilizacja. Moje ubrania były mokre, a czułem się wyczerpany i przerażony.

Na wyspie zorientowałem się, że życie będzie walką. Musiałem zbudować schronienie i rozpalić ognisko. Noc była chłodna, a samotność mnie przygniatała. Słyszałem odgłosy nocnych zwierząt, które tylko potęgowały moje obawy. Jednak zmęczenie w końcu wzięło górę i zasnąłem przy nikłym blasku ognia.

Następnego dnia postanowiłem przeprowadzić rekonesans wyspy. W poszukiwaniach za wodą i jedzeniem przemierzałem dżunglę. Wspinając się na wzgórze, zobaczyłem coś, co sparaliżowało mnie strachem – czaszkę zabrudzoną błotem i mchem. Wyspa nie była opuszczona tak, jak myślałem. Przerażony, ale i zdeterminowany, zawróciłem, planując lepiej rozpoznać swoje otoczenie.

Po czasie spędzonym na poszukiwaniu i odbudowywaniu sił przypadkowo wpadłem w pułapkę. Tubylcy schwytali mnie w sieć splecioną z lian. Widok nagle otaczających mnie ludzi, ubranych w skóry zwierząt i ozdobionych piórami, wywołał we mnie przerażenie. Zaprowadzili mnie do swojej wioski, gdzie spotkałem starszego mężczyznę z pióropuszem – zapewne ich króla lub szamana. Byłem na skraju wyczerpania, a w głowie kłębiły mi się pytania: kim są ci ludzie i co zamierzają ze mną zrobić?

Tubylcy przygotowywali się do rytuału. Widziałem jak dużą ceramiczną kadkę wypełniali wodą i czosnek dokładnie zszyli w wieńce – symboliczne ozdoby, które zapewne miały swój specjalny cel. Taniec wokół ognia, hałas bębnów i intensywne śpiewy budziły w mojej duszy grozę, tym bardziej, że nie znałem ich języka ani zamiarów.

Kiedy byłem bliski załamania, niespodziewanie do wioski wkroczyła uzbrojona grupa – członkowie naszej załogi. Wybuchł chaos, tubylcy uciekli przerażeni. Wreszcie czułem ulgę i nadzieję na powrót do cywilizacji.

Po powrocie na plażę przygotowaliśmy się do odpłynięcia w szalupie. Mimo braku zasobów, słońca parzącego nasze twarze, poczucie ulgi dominowało nad wyczerpaniem. Zasnąłem z wykończenia i obudziłem się na lądzie – misji w Brazylii. Trafiłem pod opiekę ludzi, którzy zajęli się moim leczeniem.

Mając czas na refleksję, przemyślałem swoje życie i podjąłem postanowienie: unikać morza na przyszłość. Mimo że podróż pokazała mi moje granice wytrzymałości i siły, wiedziałem, że nigdy więcej nie chcę doświadczać tak traumatycznych chwil. Ta przygoda zostawiła w moim życiu głębokie ślady, zmieniając na zawsze moje spojrzenie na świat.

Napisz za mnie wypracowanie

Oceń:

Zaloguj się aby ocenić pracę.

Zaloguj się