Opowiadanie o moim spotkaniu z Panem Kleksem
Ta praca została zweryfikowana przez naszego nauczyciela: 6.02.2026 o 12:10
Rodzaj zadania: Wypracowanie
Dodane: 5.02.2026 o 11:11
Streszczenie:
Poznaj niezwykłe opowiadanie o moim spotkaniu z Panem Kleksem i odkryj magiczny świat Akademii pełnej przygód i tajemnic.
Siedziałem w domu, nudząc się po szkole, kiedy nagle usłyszałem głośne pukanie do drzwi. Otworzyłem je i ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem przed sobą niezwykle barwną postać – to był sam Pan Kleks! Ubrany w zielony frak, z gigantycznymi okularami na nosie i ogromnymi, kolorowymi guzami na ubraniu, stanął przede mną i spojrzał z uśmiechem. „Cześć, młody człowieku!” powiedział z entuzjazmem. „Nazywam się Ambroży Kleks, a ty musisz być...”.
Zamurowało mnie, ale po chwili zebrałem się i odpowiedziałem: „Jestem Adam.”
„Wspaniale, Adamie! Czy chciałbyś przeżyć niezapomnianą przygodę?” zapytał Pan Kleks. Skinąłem głową, nadal zszokowany jego pojawieniem się. „Świetnie! Zapraszam cię do Akademii Pana Kleksa!” Odpowiedziałem, że bardzo chętnie, i zanim się zorientowałem, Pan Kleks dotknął mnie różdżką i... po chwili staliśmy już na dziedzińcu jego niezwykłej Akademii.
Budynek był niesamowity – pełen kolorów, dźwięków i zapachów. Być może słyszałeś już o Akademii Pana Kleksa z książek Jana Brzechwy, ale zaufaj mi, rzeczywistość była jeszcze bardziej niesamowita! Wokół nas biegały dzieci, śmiejąc się i bawiąc. W powietrzu fruwały kolorowe balony, a wszystko towarzyszyły dźwięki wesołej muzyki. Pan Kleks prowadził mnie przez labirynt korytarzy, pokazując mi różne sale.
Pierwsza była pracownia plastyczna. Podłoga i ściany były pokryte farbami, a na środku stał ogromny stół pełen pędzli, farb i innych przyborów plastycznych. „Tutaj uczymy się tworzyć,” powiedział Pan Kleks, wziąwszy w rękę wielki pędzel i machnąwszy nim w powietrzu, tworząc wspaniały obraz na ścianie.
Następnie zaprowadził mnie do kuchni, gdzie unosiły się zapachy najbardziej fantastycznych potraw, jakie można sobie wyobrazić. Na kuchennych półkach stały słoiki z magicznym proszkiem zmieniającym smak potraw na dowolnie wybrany. Mogliśmy spróbować chlebowych motylków, cukrowych domków, a nawet czekoladowego mleka.
W kolejnej sali zobaczyłem mnóstwo książek – była to biblioteka. Książki nie były zwyczajne; niektóre z nich zaczynały same się czytać, kiedy się na nie popatrzyło, a inne przenosiły nas w różne miejsca, kiedy się je otworzyło. „Książki są portalami do innych światów,” wyjaśnił Pan Kleks. „Przeżywasz każdą historię jakbyś był jej bohaterem!” Tam też znalazłem „Akademię Pana Kleksa” napisaną przez Jana Brzechwę.
Szczególnie utkwiła mi w pamięci pracownia doświadczeń przyrodniczych, w której sterty fiolków bulgotały, dymiły i zmieniały barwy. Na długim stole stały klatki z różnymi ptakami, a Pan Kleks mógł zamieniać się w jednego z nich. Na przykładzie jednego z ptaków, pokazał mi, jak można zmieniać kolory piór za pomocą specjalnego eliksiru.
Nawet nie zorientowałem się, kiedy zapadł zmrok i nadszedł czas powrotu. Pan Kleks uśmiechnął się do mnie ciepło i powiedział: „Adamie, pamiętaj, by zawsze wierzyć w siebie i marzyć śmiało. Świat jest pełen niesamowitych możliwości, jeśli tylko otworzysz się na jego magię.”
Pan Kleks odprowadził mnie do wyjścia i jeszcze raz zamachał swoją różdżką. Nagle znalazłem się z powrotem w swoim domu, pełen nowych wrażeń i doświadczeń. Choć świat Pana Kleksa wydawał się tak odległy i fantastyczny, miałem nadzieję, że jeszcze kiedyś będę miał okazję go odwiedzić. Te wszystkie niezwykłe przeżycia nauczyły mnie, że warto wierzyć we własną wyobraźnię i nigdy nie tracić ciekawości świata.
Opowiadanie o moim spotkaniu z Panem Kleksem pozostanie na zawsze jednym z najmilszych wspomnień mojego dzieciństwa. Przekonałem się na własnej skórze, że magia naprawdę istnieje, jeśli tylko potrafimy ją dostrzec.
Oceń:
Zaloguj się aby ocenić pracę.
Zaloguj się