Tili

Tili

Dodane 16.01 o 22:41
Obserwuj
„Panie losie daj mi kogoś, kto nie zerwie róż w mym ogrodzie.
Kogoś, kto nie zeżre jabłek wszystkich 
i ucieknie za morze.

Gdzie znajdę takiego
pięknie dobrego?
Gdzie znajdę takiego
pięknie dobrego? 
[…]
Prześlij mi chłopaka.
Daj Polaka,
tak, chcę wariata,
chce pijaka,
tak, daj siłacza,
daj brzydala,
tak, daj Polaka.”

Ostatnio coraz częściej zauważam, zarówno na zszywce jak i w życiu codziennym, że wiele kobiet jest zdesperowanych, żeby kogoś mieć: za postanowienie noworoczne obierają sobie znalezienie pary, zaczynają się spotykać z pierwszym facetem, który im to zaproponuj, lub, jak dziewczyny powyżej, wybaczają najgorsze świństwa w imię „walki o miłość”. Muszą kogoś mieć – koniec, kropka – choćby miały tkwić w toksycznej relacji. Żeby tylko mieć faceta, nawet na siłę, żeby tylko obiecał ślub, żeby tylko ta para męskich portek przewijała się gdzieś z boku.

I jeszcze to myślenie, że wartość kobiety, jej atrakcyjność wyznacza to, czy ma partnera, czy też nie… Jeśli dana kobieta nie myśli w ten sposób, to niechybnie jest „nieatrakcyjną feministką, która nie ma faceta”. No ja pie**ole! Ludzie czy ze mną jest coś nie tak, że nie patrzę na siebie przez pryzmat tego, czy tworzę z kimś parę, czy mam z kimś tą romantyczną relację? Czy współczesnym kobietom obca jest myśl, że lepiej pobyć samemu – mieć nieograniczony czas na realizowanie swoich pasji, marzeń, czy nawet na spotkania i zabawę w gronie przyjaciół  - niż tracić czas z byle kim, z kimś kto nas unieszczęśliwia?  Czy to takie zadziwiające, że od mojego partnera  wymagam szacunku do siebie,  że wyznaczam mu granice? Czy tylko ja mam wrażenie, że kolorowe pisemka wyprały mózgi części damskiej populacji? Zachęcam do namysłu, bądź dyskusji.

„Panie losie daj mi kogoś, kto nie zerwie róż

w mym ogrodzie.
Kogoś, kto nie zeżre jabłek wszystkich
i ucieknie za morze.

Gdzie znajdę takiego
pięknie dobrego?
Gdzie znajdę takiego
pięknie dobrego?
[…]
Prześlij mi chłopaka.
Daj Polaka,
tak, chcę wariata,
chce pijaka,
tak, daj siłacza,
daj brzydala,
tak, daj Polaka.”

Ostatnio coraz częściej zauważam, zarówno na zszywce jak i w życiu codziennym, że wiele kobiet jest zdesperowanych, żeby kogoś mieć: za postanowienie noworoczne obierają sobie znalezienie pary, zaczynają się spotykać z pierwszym facetem, który im to zaproponuj, lub, jak dziewczyny powyżej, wybaczają najgorsze świństwa w imię „walki o miłość”. Muszą kogoś mieć – koniec, kropka – choćby miały tkwić w toksycznej relacji. Żeby tylko mieć faceta, nawet na siłę, żeby tylko obiecał ślub, żeby tylko ta para męskich portek przewijała się gdzieś z boku.

I jeszcze to myślenie, że wartość kobiety, jej atrakcyjność wyznacza to, czy ma partnera, czy też nie… Jeśli dana kobieta nie myśli w ten sposób, to niechybnie jest „nieatrakcyjną feministką, która nie ma faceta”. No ja pie**ole! Ludzie czy ze mną jest coś nie tak, że nie patrzę na siebie przez pryzmat tego, czy tworzę z kimś parę, czy mam z kimś tą romantyczną relację? Czy współczesnym kobietom obca jest myśl, że lepiej pobyć samemu – mieć nieograniczony czas na realizowanie swoich pasji, marzeń, czy nawet na spotkania i zabawę w gronie przyjaciół - niż tracić czas z byle kim, z kimś kto nas unieszczęśliwia? Czy to takie zadziwiające, że od mojego partnera wymagam szacunku do siebie, że wyznaczam mu granice? Czy tylko ja mam wrażenie, że kolorowe pisemka wyprały mózgi części damskiej populacji? Zachęcam do namysłu, bądź dyskusji.

Zgłoś naruszenie

innadziwna

Dobrze powiedziane

17.01 o 4:49   2  | 

, aby dodać komentarz.

Polubili Lubię
moose662
Yumikooo

Użytkownicy także przypinają:

ZMIEŃ TŁO ZMIEŃ STYL
DO GÓRY